Tak naprawdę to wątpię nawet, czy listy, w których Wanda Półtawska rzekomo ujawnia skłonności homoseksualne abp. Paetza są prawdziwe. Powstaje pytanie, na jakich opieramy się przesłankach, pozwalających wierzyć w to, że papież wiedział o „problemie" Paetza i nie zareagował.

Mamy tylko słowo przeciwko słowu, czyli tak naprawdę bardzo trudno będzie to potwierdzić, chyba że Zaleski ma jakieś dane. To jest rzeźbienie w piaskowej babce. W opublikowanych listach Półtawskiej do papieża nie zauważyłem informacji o tym, że abp. Paetz jest homoseksualistą. Być może jednak istnieją jakieś inne listy.

Jeśli tak – to niech je ksiądz Zaleski ujawni, albo niech je ujawni ktoś inny. Jak dotąd nie wszystkie słowa i surowe opinie, które wypowiadał ksiądz Isakowicz-Zaleski miały pokrycie w dokumentach i w prawdzie historycznej. Nie mam więc powodu być w 100 proc. przekonany, że akurat w tym przypadku jest inaczej.

Uważam przy tym za rzecz bardzo niesympatyczną łączenie orientacji seksualnej kogokolwiek z kwestią świętości innej osoby, bo to tak jakbym ja robił dziennikarzowi zarzuty, że w redakcji, dajmy na to "Dziennika", są homoseksualiści, albo bigamiści, albo erotomani – a dziennikarz tam nadal pracuje.