Dziennik Gazeta Prawana logo

Włodowo - kto jest ofiarą?

22 czerwca 2009, 12:59
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jachowicz
Jachowicz/Inne
Śmiertelne pobicie Józefa C. we Włodowie wejdzie na stałe do kronik sądowych jako jedna z najtrudniejszych do rozstrzygnięcia spraw. Wzbogaci też zbiór najpopularniejszych akademickich przykładów dla młodych prawników karnistów wszystkich specjalności - pisze Jerzy Jachowicz

Przede wszystkim sędziów. Bo to dla sędziów ta sprawa - choćby tylko w teorii - będzie stwarzać największe napięcia i rozterki. Prokurator ma łatwe zadanie. Oskarża o popełnienie bestialskiego samosądu, eksponując zdarzenie jako wyraz okrucieństwa wiejskiej społeczności. Mówiąc wprost, karzącą ręką oddelegowaną przez tę społeczność do wykonania odstręczającego w istocie zadania.
Obrońcy oskarżonych będą z kolei podnosili wszystkie okoliczności obrazujące prawdziwe zagrożenia dla zdrowia, a nawet życia niektórych mieszkańców wsi ze strony nieprzewidywalnego w swych bandyckich poczynaniach, zdemoralizowanego do szpiku kości poprzez wielokrotną więzienną recydywę Józefa C. Oraz narastające z jego strony niebezpieczeństwo po niewielkiej nawet dawce alkoholu. Obrona słusznie też zaakcentuje brak szybkiej i skutecznej reakcji, a właściwie pomocy ze strony policji, co doprowadziło do tego, że działania sprawców zbiorowej agresji było działaniem na pograniczu obrony koniecznej. Co uzasadnia tak daleką interpretację? A to, że .
W istocie sąd, również ten ostatni, realny, który kilka dni temu zatwierdził poprzedni wyrok - po cztery lata więzienia dla trójki głównych sprawców - znalazł się w kleszczach naszkicowanych wcześniej sprzecznych punktów widzenia. Mamy jednak prawo oczekiwać, by sąd również w trudnych sytuacjach opowiadał się po stronie sprawiedliwości. Tej rozstrzyganej we własnym rozumie, gdzie kodeks karny jest tylko wskazówką, a nie bezdusznie stosowaną wytyczną. Jak trafnie ktoś zauważył, sąd postąpił wedle reguły, po co się męczyć pod górkę, jak można lekko zejść z górki.
, gdzie odczucie przemocy jest równie dojmujące i namacalne jak dla mieszczucha w podkoszulku jedynie i sandałach trzaskający mróz.
W surowości wyroku odbija się jak w zwierciadle niezrozumiałe rozgrzeszenia przez sąd policji z kryminogennego faktu zaniechania interwencji pod pozorem kłopotów z radiowozami. Już kiedyś o tym mówiłem, ale powtórzę dziś - czy ktoś z nas jest w stanie wyobrazić sobie, że policja odmawia przyjazdu na wezwanie parlamentarzysty lub wysokiego lokalnego kacyka? Nie musimy wysilać za to wyobraźni, co się dzieje, kiedy prosta wiejska kobieta błaga o pomoc policji. - Babie się w głowie przewraca. Mamy taki kawał jechać, żeby zajmować się jakimś pijaczyną? - może nawet inaczej rozmawiali, ale efekt był taki, że Józef C. nadal biegał po wsi z maczetą, krzycząc, że zabije kobietę.
W tej sprawie jak w żadnej innej od lat, doprawdy nie wiadomo do końca, kto jest katem, a kto ofiarą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj