Dziennik Gazeta Prawana logo

Obama i Miedwiediew dogadują się powoli

7 lipca 2009, 10:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Paweł Reszka
Paweł Reszka/Inne
Jest wątła nadzieja, że kiedyś w kapiącej złotem kremlowskiej sali amerykański prezydent będzie mógł bez strachu wypowiedzieć zakazane słowo "demokracja" - zastanawia się Paweł Reszka, publicysta DZIENNIKA.

– szczególnie tak drogich gości jak prezydent USA. Jednocześnie – gdy generałowie i ministrowie podpisywali porozumienie – Dmitrij Miedwiediew, nie zwracając uwagi na cały blichtr, ostentacyjnie, bez tłumacza gawędził sobie z „amerykańskim kolegą”. Komplementy padały z dwóch stron. Miedwiediew nadużywał słów: „szczere” oraz „otwarte”. Obama bez mrugnięcia zapewniał, że ufa rosyjskiemu przywódcy.

Wobec likwidacji amerykańskich baz w Azji Środkowej ma to dla Waszyngtonu kluczowe znaczenie. Prezydenci dogadali się też – co było oczekiwane – w sprawie redukcji arsenałów jądrowych obu krajów.

Obok tych oficjalnych kontredansów, z prezydentami w rolach głównych, na świecie toczy się dyskusja, czy wizyta Obamy u „młodego” prezydenta Miedwiediewa będzie jakimś przełomem.

Obama podkreśla, że bardziej po drodze mu z Miedwiediewem niż z na poły zimnowojennym Putinem. Amerykański prezydent dał też wywiad (idąc zresztą w ślady Miedwiediewa) opozycyjnej „Nowej Gazecie”, w którym pochylił się nad losem Michaiła Chodorkowskiego, a także napomknął coś o rządach prawa oraz swobodach obywatelskich. Dziś Obama w pięknym moskiewskim hotelu Metropol spotyka się z przedstawicielami „społeczeństwa obywatelskiego”. Bez Miedwiediewa, który uznał, że do komunikacji z własnym społeczeństwem obywatelskim Amerykanin nie jest mu potrzebny.

Rosyjscy demokraci nie obiecują sobie zbyt wiele po wizycie Baracka Obamy. Ludmiła Aleksiejewa ma nadzieję, że prezydent USA przypomni rosyjskim przywódcom o demokracji, tolerancji, państwie prawa. Garri Kasparow liczy, że Obama skończy z udawaniem, że „putinowski reżim jest demokratyczny”.

Myślę, że . Przypomnę, że George Bush jr wybaczał Putinowi wszystko i widział w spojrzeniu rosyjskiego przywódcy „coś demokratycznego”. Co? Tego nie wiedzą najlepsi okuliści. Putin odwdzięczał się mu knajackim językiem, człowieka przeliczającego stosy petrodolarów. Dziś sytuacja jest inna: ropa naftowa staniała, a Putin przesiadł się na tylne siedzenie.

Dlatego nie widzę powodu, żeby rzucać kłody pod nogi Obamie i nie dać szansy Miedwiediewowi. Jest wątła nadzieja, że kiedyś w kapiącej złotem kremlowskiej sali amerykański prezydent będzie mógł bez strachu wypowiedzieć zakazane słowo „demokracja”. Wiara w nowe otwarcie nic nie kosztuje. Choćby miał być to tylko psychologiczny przerywnik, przed powrotem do starej, dobrej realpolityki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj