Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie chcemy rosyjskich szpiegów"

12 października 2007, 13:43
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
"Chcemy dobrych stosunków z Moskwą, ale nie chcemy jej szpiegów" - deklaruje w rozmowie z DZIENNIKIEM gruziński politolog Temuri Jakobaszwili.
Maria Przełomiec: Zdaniem Moskwy gruzińska akcja aresztowania rosyjskich oficerów pod zarzutem szpiegostwa to gruzińska prowokacja mająca pokazać, jak niebezpieczna jest Rosja.
Temuri Jakobaszwili*: W oczach Rosji od pewnego czasu wszystko, co robi Gruzja, jest prowokacją - w tym starania o integrację z Zachodem i wejście do NATO.

Aresztowania oficerów dokonano jednak w sposób spektakularny. Rosjanie podkreślają, że cały konflikt zapoczątkowała właśnie Gruzja.
Jaki normalny, suwerenny kraj będzie tolerował szpiegowskie działania na swoim terytorium oraz akceptował próby podkopania autorytetu demokratycznie wybranych władz? Myślę, że Moskwę zdenerwował nie tyle sam fakt aresztowania, co echo, jakim odbiło się ono na arenie międzynarodowej.

Czy pana zdaniem Rosja boi się integracji Gruzji z Zachodem?
Nie rozumiem do końca obecnych posunięć Moskwy, w tym aktywności w Adżarii. Mamy się jednak na baczności, pamiętając rosyjskich generałów sprzedających broń Czeczenom i późniejszą wojnę. Jeżeli Gruzja zostanie członkiem NATO, sytuacja, przynajmniej na Kaukazie Południowym, stanie się bardziej stabilna. Będzie to z pożytkiem dla wszystkich, także dla Rosji. Są szanse, że Moskwa zmieni wtedy swoją politykę wobec Gruzji na bardziej przyjazną.

Po wejściu Polski do NATO stosunki polsko-rosyjskie raczej pogorszyły się niż poprawiły.
Gruzja i Rosja mają wspólne interesy. Brak stabilności na Kaukazie jest problemem zarówno dla Moskwy, jak dla Tbilisi. Chaos w Gruzji z kolei wpływa na sytuację w Armenii i Azerbejdżanie. Swoją drogą przekonany jestem, że jeżeli Gruzja zostanie członkiem NATO, następni w kolejce będą Ormianie.

I chciałby pan, żeby rosyjskie władze przyglądały się temu spokojnie?
A dlaczego nie miałyby tego zaakceptować? Moskwa traci w tej chwili swoje wpływy na Kaukazie i zamiast znaleźć jakieś rozwiązanie, stara się utrzymać swoją pozycję, podsycając separatystyczne nastroje w Abchazji i Osetii Południowej. Tymczasem separatyzm może okazać się niebezpieczny dla samej Rosji, która przecież nie jest jednorodnym państwem, lecz federacją republik.

Rosjanie twierdzą jednak, że trudno im porozumieć się z prezydentem Saakaszwilim, którego oskarżają o autorytaryzm i brak poszanowania dla praw mniejszości.
Zawsze podkreślam, ze Osetyjczycy mają wybór między „dwoma B: Brukselą lub Biesłanem. Jeżeli chcą, by ich interesów broniła Rosja, mogą mieć Biesłan: zamach terrorystyczny na szkołę i trzysta osób poległych w wyniku akcji specnazu. Alternatywą jest Bruksela, czyli ścisła współpraca ze strukturami zachodnimi.

Czy ta alternatywa jest realna, jeżeli gruziński prezydent rzeczywiście rządzi autorytarnie i łamie prawa mniejszości?
Obwinianie Saakaszwilego o dykturę jest śmieszne. To Rosjanie stale usiłują przedstawić nasze władze w czarnych kolorach: totalitaryzm, reżim autorytarny. Na razie Moskwie udało się osiągnąć jedno w tej chwili w Gruzji nie ma żadnych liczących się sił, które chciałyby odwrócić prozachodni kierunek naszej polityki.

A czy ostatnie wydarzenia nie przeszkodzą prozachodnim dążeniom? Europa bardzo nie lubi awantur, nie lubi ich także NATO.
Obawiam się, że jeżeli Gruzja nie zostanie członkiem NATO, będziemy mieć tutaj nieustanny kryzys. Kiedy zaś nasze wejście do NATO zostanie przesądzone, Rosja przestanie mieszać się w nasze wewnętrzne sprawy, przestanie podsycać separatyzmy, bo po prostu nie będzie jej się to już opłacać. Nikt Rosji z Kaukazu nie wyrzuca: chcemy tylko współpracy na równoprawnych zasadach.

Myśli pan, że możliwa jest dobra współpraca między obecnymi władzami Gruzji i Rosji?
Jest nie tylko możliwa, ale i konieczna. Nie można nas ciągle obwiniać, że jesteśmy amerykańską jaczejką na Kaukazie. Gruzja to niepodległy kraj strzegący swoich interesów, tymczasem w Moskwie stale sądzi się, że reprezentujemy nie gruzińską, lecz amerykańską racją stanu. Tymczasem to, co nam proponuje Rosja, to rozpad państwa i przywódca typu Łukaszenki czy czeczeńskiego Kadyrowa.

A czy Waszyngton wiedział o zamiarze aresztowania rosyjskich oficerów?
Wątpię, by gruziński wywiad konsultował się w tej sprawie z Waszyngtonem. Z tego co wiem, zaangażowanie Amerykanów ogranicza się w tej chwili do doradzania nam, by zakończyć cały konflikt jak najszybciej.

Czy są na to szanse?
Rosyjscy szpiedzy nie są potrzebni Gruzji ani na wolności, ani w więzieniu. Myślę, że rychło nastąpi ekstradycja zatrzymanych oficerów. Jeżeli oznaczać ona będzie koniec konfliktu, sprawa jest prosta. Obawiam się jednak, że Rosja będzie chciała nas jakoś ukarać.

W jaki sposób?
Można spodziewać się różnego rodzaju prowokacji w Abchazji i w Osetii Południowej. Jest to o tyle niebezpieczne, że działania takie naprawdę mogą przekształcić się w wojnę na całym Kaukazie. Możliwe są również różnego rodzaju gesty dyplomatyczne: démarche, retorsje lub aktywizacja Rosji na arenie międzynarodowej. Wreszcie może nastąpić dalsze podgrzewanie nastrojów.

Jak w świetle obecnego kryzysu widzi pan szanse na pozytywną decyzję w sprawie członkostwa Gruzji w Sojuszu podczas listopadowego szczytu NATO w Rydze?
Na oficjalne zaproszenie raczej nie mamy co liczyć. Większość zachodnich liderów będzie się temu sprzeciwiać, już to z racji przyjaźni z Putinem, już to z niechęci do psucia stosunków z krajem dysponującym surowcami energetycznymi, jakim jest Rosja. Myślę jednak, że wcześniej czy później Gruzja zostanie członkiem NATO.

Temuri Jakobaszwili, politolog. Wiceprezes Fundacji Studiów Strategicznych i Międzynarodowych Gruzji w Tbilisi.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj