Dziennik.pl logo

Dziwne zachowanie Michnika

12 października 2007, 13:56
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Eksperci pytani przez "Fakt" są zgodni, że nagrania z rozmów Gudzowatego z Michnikiem nie dowodzą sterowania "Gazety Wyborczej" przez służby specjalne. Ale dziwią się postawie naczelnego gazety.

Igor Janke, publicysta "Wprost": Zawartość samych taśm Gudzowatego nie jest specjalnie szokująca. Nie ma tam żadnych przekonujących argumentów na rzecz tezy, że dziennikarz "Gazety" był na pasku takich czy innych służb. Dziennikarze korzystają z różnych źródeł, a to nie znaczy, że są pod ich wpływem. Nie można oczywiście wykluczyć, że tak w tym przypadku było, ale te nagrania nie dostarczają żadnego dowodu. Można się natomiast dziwić, że Adam Michnik tak ochoczo spotyka się z powiązanymi politycznie biznesmenami. I że rozmawia z nimi takim językiem, w taki, a nie inny sposób. Ale to problem redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej".

Piotr Zaremba, publicysta DZIENNIKA: Nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że ujawnione rozmowy Michnika z Gudzowatym są dowodem na wpływ służb na "Gazetę Wyborczą". To normalne, że dziennikarze zajmujący się np. bezpieczeństwem energetycznym państwa mają kontakty z ludźmi służb i biorą od nich różne informacje. Pomijając, że Gudzowaty zachowuje się dziwnie opowiadając o spisku przeciwko niemu, to dwuznacznie zabrzmiały mi słowa Michnika dotyczące własnych dziennikarzy. Ich redaktor naczelny spotykając się z bohaterem tekstów nie wyklucza, że być może byli inspirowani przez służby. Może było to zwodzenie Gudzowatego, ale brzmiało dziwnie.

Tomasz Lis, dyr. programowy Polsatu: W tych taśmach nie było nic rewelacyjnego – nie zaszkowała mnie ani ich treść, ani forma rozmowy. Niektórzy podkreślają nieparlamentarny język Adama Michnika. Jego mowa zawsze była naszpikowana mocnymi słowami, tyle że zwykle są to przekleństwa wypowiadane w wariancie, o którym w swoim dzienniku pisze Gombrowicz. Że jest to coś, co nasyca mowę, a nie nadaje jej knajackiego charakteru. Jeśli zaś chodzi o treść – mam wrażenie, że Gudzowatemu nie udało się osiągnąć celu. Nie uzyskał potwierdzenia, że teksty na jego temat były inspirowane przez służby. Czy wynika z tego, że nie były? Tego nie wiem. Obawiam się, że w polskiej prasie w ostatnich latach tekstów inspirowanych przez służby było bardzo wiele. I dotyczy to prasy wszelkich politycznych odcieni. Te taśmy to z dużej chmury malutki deszczyk.

Andrzej Zybertowicz, profesor socjologii: W ujawnionych taśmach z rozmów Michnik–Gudzowaty znamienna jest postawa naczelnego "Wyborczej". Gdy Michnik mówi, że niewyobrażalna dla niego była agenturalność ks. Czajkowskiego, to widać, że przez lata odmawiał przyswojenia wiedzy o kulisach transformacji i udziału w niej ludzi służb specjalnych. Michnik mówi, że był bardzo naiwny. Ale to nic innego, jak niezdolność do prawidłowego interpretowania ważnych zjawisk społecznych. Te taśmy pokazują, że Michnik żył w wyobrażonej wizji transformacji, w której niczym Mojżesz przeprowadzał komunistów z systemu totalitarnego do demokratycznego. Nie chcąc zauważyć, że ci ludzie się nie zmienili, że ich mentalność knucia przeciwko społeczeństwu pozostała bez zmian.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj