"Ewa Milewicz we wczorajszej <Gazecie Wyborczej> odniosła się do reakcji na śmierć 14-latki z Kiełpina i stanęła w obronie liberalnej pedagogiki, wskazując na współwinę Kościoła za tragedię, która dotknęła gimnazjalistkę. Ewa Milewicz ma prawo pisać i mówić, co chce. Jednak jej dywagacje nie odpowiadają prawdzie. To tylko szkodliwe rozmydlanie pojęć i oskarżeń" - pisze w DZIENNIKU abp Sławoj Leszek Głódź.
Redaktor Milewicz bardzo cenię, gdyż to bardzo uczciwa kobieta. Jej tekst wpisuje się jednak w słowną żonglerkę wychowaniem. Ostatnio, gdy otwieram gazety lub
włączam telewizor, robi mi się słabo. Zanim jedna lub druga osoba się wypowie, już z góry wiem, co chce powiedzieć, bo wystarczy wiedzieć, jaką opcję polityczną czy ideową reprezentuje.
Słyszę „wychowywać, ale nie karać” i inne podobne szkodliwe pomysły.
Ciekaw jestem, co teraz mają do powiedzenia ci nauczyciele, którzy wyprowadzali młodzież, by protestowała przeciwko ministrowi Giertychowi. W państwie demokratycznym nauczyciele podburzali uczniów przeciwko konstytucyjnemu ministrowi! A dzisiaj trzeba przyznać premierowi i ministrowi oświaty, że trafnie postawili diagnozę polskiej szkoły. Państwo musi zagwarantować bezpieczeństwo przede wszystkim uczniom, którzy do szkoły przychodzą po wiedzę i wychowanie. Nawet za cenę izolacji tych, którzy zagrażają bezpieczeństwu. Posłowie, senatorowie i społeczeństwo musi wreszcie zrozumieć, że w uzdrawianiu polskiej szkoły nie chodzi o politykę, tylko o ludzkie życie.
Ewa Milewicz mówi o współodpowiedzialności Kościoła i księży. Wszyscy jesteśmy za śmierć Ani odpowiedzialni. To prawdziwa hańba. Zgadzam się, że zawiódł także Kościół. Bo przecież w tej szkole był ksiądz katecheta. Problem w tym, że retoryka tego tekstu służy przerzucaniu winy z jednych na drugich. By zrozumieć, czemu wierni nie słuchają dziś Kościoła, może trzeba się zastanowić, kto nim straszył przez całe lata? Kto przez lata podważał jego zaufanie społeczne? Właśnie „Gazeta Wyborcza”! Adam Michnik na samym początku lat 90. zdefiniował problemy Polski. Twierdził, że zagraża nam ksenofobia i nacjonalizm, a ze strony Kościoła fundamentalizm hierarchiczny. Obie diagnozy nie były trafione.
Dziś Kościół pełni funkcję stabilizującą całość życia społecznego, zmaga się także z problemami wychowania. Trzeba do głębi uporządkować całą sferę wychowania, bo przez 17 lat nie wydarzyło się nic prócz paplaniny i majsterkowania.
„Gazeta Wyborcza” zapewne wkrótce przyłączy się do chóru piewców wolności. Będzie się teraz litować nad losem piątki zwyrodnialców, którzy siedzą w więzieniu i szybko zapomni o zmarłej dziewczynce. Nie ma się czemu dziwić. Redaktorzy „Wyborczej” litują się nad ptaszkami z Doliny Rospudy, a nie zajmują się ginącymi tam ludźmi. Do tej pory na odcinku Wasilków – Augustów zginęło 600 osób, bo puszczono tamtędy milion dwieście tysięcy tirów rocznie. Tacy to obrońcy sprawiedliwości. Wszyscy chcemy sprawiedliwości, lecz za jaką cenę i czyim kosztem?
Abp. Sławoj Leszek Głódź, biskup ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej
Ciekaw jestem, co teraz mają do powiedzenia ci nauczyciele, którzy wyprowadzali młodzież, by protestowała przeciwko ministrowi Giertychowi. W państwie demokratycznym nauczyciele podburzali uczniów przeciwko konstytucyjnemu ministrowi! A dzisiaj trzeba przyznać premierowi i ministrowi oświaty, że trafnie postawili diagnozę polskiej szkoły. Państwo musi zagwarantować bezpieczeństwo przede wszystkim uczniom, którzy do szkoły przychodzą po wiedzę i wychowanie. Nawet za cenę izolacji tych, którzy zagrażają bezpieczeństwu. Posłowie, senatorowie i społeczeństwo musi wreszcie zrozumieć, że w uzdrawianiu polskiej szkoły nie chodzi o politykę, tylko o ludzkie życie.
Ewa Milewicz mówi o współodpowiedzialności Kościoła i księży. Wszyscy jesteśmy za śmierć Ani odpowiedzialni. To prawdziwa hańba. Zgadzam się, że zawiódł także Kościół. Bo przecież w tej szkole był ksiądz katecheta. Problem w tym, że retoryka tego tekstu służy przerzucaniu winy z jednych na drugich. By zrozumieć, czemu wierni nie słuchają dziś Kościoła, może trzeba się zastanowić, kto nim straszył przez całe lata? Kto przez lata podważał jego zaufanie społeczne? Właśnie „Gazeta Wyborcza”! Adam Michnik na samym początku lat 90. zdefiniował problemy Polski. Twierdził, że zagraża nam ksenofobia i nacjonalizm, a ze strony Kościoła fundamentalizm hierarchiczny. Obie diagnozy nie były trafione.
Dziś Kościół pełni funkcję stabilizującą całość życia społecznego, zmaga się także z problemami wychowania. Trzeba do głębi uporządkować całą sferę wychowania, bo przez 17 lat nie wydarzyło się nic prócz paplaniny i majsterkowania.
„Gazeta Wyborcza” zapewne wkrótce przyłączy się do chóru piewców wolności. Będzie się teraz litować nad losem piątki zwyrodnialców, którzy siedzą w więzieniu i szybko zapomni o zmarłej dziewczynce. Nie ma się czemu dziwić. Redaktorzy „Wyborczej” litują się nad ptaszkami z Doliny Rospudy, a nie zajmują się ginącymi tam ludźmi. Do tej pory na odcinku Wasilków – Augustów zginęło 600 osób, bo puszczono tamtędy milion dwieście tysięcy tirów rocznie. Tacy to obrońcy sprawiedliwości. Wszyscy chcemy sprawiedliwości, lecz za jaką cenę i czyim kosztem?
Abp. Sławoj Leszek Głódź, biskup ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|