Dziennik Gazeta Prawana logo

"Po śmierci dyktatora Irak zwróci się ku przyszłości"

12 października 2007, 14:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"W grudniu zeszłego roku, podczas jednej ze swoich gwałtownych tyrad wygłaszanych przed irackim trybunałem, który miał rozstrzygnąć o jego losie, Saddam Husajn zasugerował wyniośle: <Może nas po prostu uśmiercicie?>" - przypomina w DZIENNIKU David Horowitz.
Trybunał, którego prawomocność Saddam przy każdej okazji kwestionował, skazał jego i innych oskarżonych: Barzana Ibrahima, jego przyrodniego brata i byłego szefa służby bezpieczeństwa, oraz Awada Hameda al-Bandara, byłego przewodniczącego irackiego sądu rewolucyjnego organu służącego niszczeniu politycznych przeciwników Saddama i innych „wrogów ludu na śmierć przez powieszenie. Iracki trybunał okazał się bardziej kompetentny, niż twierdzili jego krytycy, ale najwyraźniej jeszcze nie przyswoił sobie starożytnej mądrości prawnej, że sprawiedliwość musi być nie tylko nieuchronna, ale i szybka. Od momentu, gdy dyktator wkroczył na salę sądową i zwymyślał sędziów od amerykańskich i syjonistycznych pachołków oraz zażądał, by traktować go z czcią należną prezydentowi Iraku, proces toczył się pod dyktando jego megalomańskich kaprysów.

Ofiary tyrana będą przynajmniej miały poczucie, że sprawiedliwości stało się zadość, a zakończenie procesu zwiastuje kilka pozytywnych zmian. Po pierwsze, w okresie kiedy irackie ministerstwa rządowe stały się siedliskami korupcji i sekciarskich walk, wymiar sprawiedliwości pokazał, że umie się wznieść ponad partykularyzmy. Jeśli już, to sędziowie byli nazbyt wyrozumiali dla teatralnych zapędów Saddama, który w szanującym się sądzie nie mógłby wygłaszać tak długich tyrad. Zarazem jednak sędziowie postawili na całkowitą przejrzystość postępowania. Już obiecali odtajnić wszystkie dokumenty, które posłużyły im do skazania Saddama. Cóż za kontrast z poprzednią epoką, kiedy ręcznie dobierani sędziowie wydawali wyroki zgodne z oficjalną doktryną prawną Saddama: „Prawem jest to, co ja napiszę na skrawku papieru.

Kiedy Ramsey Clark, radykalny były prokurator generalny USA, a dziś adwokat Saddama, przedstawił przewodniczącemu składu sędziowskiego Raufowi Rahmanowi notatkę, w której bez śladu ironii nazwał proces „kpiną ze sprawiedliwości, sędzia oświadczył, że Clark „zrobił z siebie pośmiewisko i usunął go z sali zasłużone upokorzenie dla człowieka, który popierał rozmaitych dyktatorów pokroju Muammara Kadafiego czy Slobodana Miloszevicia i z nawiązką zarobił sobie na tytuł „najlepszego przyjaciela zbrodniarzy wojennych.

Saddamowi, który domagał się honorowej śmierci przed plutonem egzekucyjnym, zamiast zawiśnięcia na szubienicy „jak pospolity przestępca, nie dano takiego wyboru, ale Irak znowu ma możliwość wybrać swoją przyszłość.
David Horowitz, amerykański pisarz, neokonserwatysta i aktywista polityczny, jeden z głównych doradców Partii Republikańskiej.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj