Dziennik Gazeta Prawana logo

Test DNA końcem afery?

12 października 2007, 14:38
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Jak potoczy się seksafera Samoobrony po ustaleniu, że Stanisław Łyżwiński nie był ojcem dziecka Anety K. DZIENNIK zapytał o to dziennikarzy, którzy dobrze znają polską scenę polityczną.
Monika Olejnik
dziennikarka TVN

Wyjaśnienie, że Stanisław Łyżwiński nie jest ojcem dziecka Anety Krawczyk, nie kończy wcale całej afery. Przecież prokuratura wciąż bada kolejne jej wątki, przesłuchuje świadków, sprawdza dowody. Jedno z pewnością się zmieniło: wiarygodność Anety K., od której wszystko się zaczęło, została poważnie nadszarpnięta. To od niej słyszeliśmy choćby o orgiach seksualnych z udziałem czołowych polityków Samoobrony ze zdwojoną nieufnością będziemy teraz przysłuchiwać się kolejnym rewelacjom. Wszyscy się zapędzili w tej sprawie. Zaczęło się od wstrząsającego reportażu w „Gazecie Wyborczej, który jednak nie przekroczył pewnych granic. Później jednak dziennikarze dostali małpiego rozumu, ścigając się, kto będzie miał nazajutrz bardziej szokującego newsa. To źle o nas wszystkich świadczy. Nikt nie zdobył się na to, by z ferowaniem wyroków poczekać na decyzje prokuratury.
Ale też pamiętajmy, że Aneta K. nie jest jedyną osobą, która miała być w ten sposób wykorzystywana i nie tylko jej zeznania obciążają liderów Samoobrony. Zatem przegrana jest też i druga strona: Andrzej Lepper i jego ugrupowanie. Wbrew oczekiwaniom, że wyborcy staną po stronie uciśnionych, obawiam się, że przewodniczący Lepper będzie wciąż tracił poparcie. To, że Łyżwiński nie jest tatą, nie podważa przecież innych doniesień o niesmacznych praktykach w Samoobronie. Nigdy nie zapomnę twarzy i śmiechu Andrzeja Leppera, zapytanego o gwałt dokonany przez europosła Golika.


Rafał Ziemkiewicz
publicysta "Rzeczpospolitej"

Nic specjalnego już się w związku z Anetą K. nie wydarzy. Oczywiście skandal będzie dalej badany przez prokuraturę, ale z czasem rozpłynie się i rozejdzie po kościach. Wkrótce z pewnością pojawi się przecież kolejna, równie barwna afera, która znów na chwilę zaprzątnie nam głowy.
Dla Samoobrony jednak ta sprawa może się okazać gwoździem do trumny. Nie dlatego jednak, że ich elektorat tak bardzo się oburzył seksualnym wykorzystywaniem kobiety Aneta K. okazała się wszak mało wiarygodna w roli ofiary. Na Samoobronę głosowało wielu ludzi, którzy uwierzyli, że to jest ich partia i że przepędzi ona zdeprawowane polskie elity na cztery wiatry. Ostatnie wydarzenia pokazały tym ludziom, że jest to raczej partia cwaniaków, którzy po to się wmontowali do władzy, by czerpać z tego obfite korzyści.
Ta sprawa nie zmieni za to sytuacji w koalicji i w rządzie. Ten rząd będzie trwał, choćby dlatego, że Jarosław Kaczyński zapłacił i wciąż płaci wysoką cenę za przyjęcie takich koalicjantów. Będzie więc chciał, by ta cena mu się zwróciła w postaci trzyletnich jeszcze rządów.
Po kolejnych tego typu historiach widać jeszcze jedno: media w Polsce są coraz bardziej profesjonalne w kreowaniu i wykorzystywaniu tego typu newsów. Nie sądzę, by to podważało ich wiarygodność na przyszłość wszyscy się powoli przyzwyczajają, że po pierwszym wstrząsającym tekście nazajutrz i w kolejne dni pojawiają się kolejne jeszcze gorsze.


Tomasz Lis
dziennikarz Polsatu
Dotychczasowy przebieg seksafery w Samoobronie to jak mawiał Stirlitz potężny materiał do przemyśleń. Bardzo wiele osób zgrzeszyło niecierpliwością. Co powiedzą dziś o Anecie K. niektóre kobiety, głównie posłanki, które natychmiast próbowały uczynić z niej ikonę walki o prawa kobiet? Po sprawie pani Jaruckiej i historii z Anetą K. okazuje się, że są kobiety, które dla pieniędzy, zemsty i efektu medialnego potrafią łgać w żywe oczy, udając wzruszenie i powołując się na matczyne uczucia. Jest to też cenna lekcja dla mediów: okazało się, że wiele z nich powinno nauczyć się gryźć w język, zamiast ferować sądy, zanim zebrana zostanie choćby część materiału dowodowego.
Oczywiście przewiny mediów i nadgorliwość niektórych pań nie przekreślają w żadnym razie problemu molestowania seksualnego w Samoobronie i poza nią. Przemyśleć wszystko powinna też Platforma Obywatelska. Trochę zbyt wcześnie wystąpiła z niedoważoną inicjatywą polityczną. Mieliśmy po „taśmach prawdy drugi przykład politycznej ofensywy PO, która zakończyła się, zanim na dobre się zaczęła. Kolejny strzał ze ślepaków.
Powody do zastanowienia ma też PiS i Jarosław Kaczyński. Wszystko, co słyszeliśmy o wewnętrznych stosunkach w Samoobronie, a wcześniej to, czego za sprawą „Dziennika dowiedzieliśmy się o klimacie panującym w okolicach młodzieżowej przybudówki LPR, sprawia, że nikt w Polsce nie może mieć wątpliwości, z kim PiS buduje IV RP i dokonuje „moralnej rewolucji.


Tomasz Sakiewicz
redaktor naczelny "Gazety Polskiej"

Po ogłoszeniu wyników badań DNA posła Łyżwińskiego okazało się, że pewien polityczny związany przede wszystkim „Gazetą Wyborczą i TVN pomysł, by dokonać kolejnego zamieszania w koalicji, nie wypalił. W moim odczuciu obydwa media przekroczyły pewną granicę, za którą jest karygodne przymykanie oczu na wątpliwą wiarygodność źródła i brak dążenia do sprawdzenia uzyskanych od niego informacji. Przed publikacjami ostrych oskarżeń nikt też nie udzielił głosu głównemu podejrzanemu Stanisławowi Łyżwińskiemu.
Sprawa ta pokazuje wyraźnie, jak ważną stroną polityczną stały się TVN i „Wyborcza. Wynika to zapewne ze słabości prawdziwej opozycji Platformy Obywatelskiej. Te media przejęły więc rolę młota na koalicję. Myślę, że w najbliższych tygodniach poznamy odpowiedź na pytanie, czemu ta koalicja tak im przeszkadza i czego się w jej działalności aż tak boją.
Cała seksafera tak naprawdę wzmocniła rząd i skonsolidowała koalicjantów wokół Jarosława Kaczyńskiego. Samoobrona tak czy inaczej traci poparcie, jest to proces nieunikniony. Teraz jednak przeżyła na własnej skórze to, czego od dłuższego czasu doznają politycy PiS ataki za sam fakt istnienia w polityce. Samoobrona rzeczywiście ma problem z zachowaniem ogólnie przyjętych standardów, ale po sprawie Anety K. żaden kolejny atak na tę partię nie będzie miał już takiej siły rażenia.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj