Dziennik Gazeta Prawana logo

"PiS ma kłopoty z windą"

13 października 2007, 14:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nowa formacja jest kłopotliwa dla budowy IV RP. To niedobry znak na przyszłość. Wygląda na to, że zwycięska prawica zaczęła się rozdrabniać. Nowy klub - oprócz tego, że jego członkowie mieszczą się w windzie - ma jeszcze jeden problem: Giertycha - mówi DZIENNIKOWI Jacek Kurski, poseł PiS.
Anna Ziobro: Powiedział pan "Nie ma co się obawiać partii, która mieści się w jednej windzie". Może jakość bywa czasem ważniejsza od ilości?
Jacek Kurski: Nie ignoruję nowej partii Marka Jurka. Uważam jedynie, że nie poprawi ona sytuacji polskiej prawicy, zwłaszcza że jej członkowie zajmują tak niewielką powierzchnię. Na pozór brzmi to dość ironiczne, jednak mimo ogromnego szacunku, jakim darzę wszystkie te osoby, po prostu smuci mnie fakt, że odeszli z PiS. To, jak mało zajmują miejsca, dowodzi, jak bardzo nowe przedsięwzięcie Marka Jurka jest wątpliwe i niepotrzebne. Program polskiej prawicy może zrealizować tylko maksymalnie szeroki ruch polityczny uwzględniający wszystkie jego odcienie, również konserwatywno-katolicki. Nie zrobi tego partia, która - przynajmniej dziś - ma tak znikomą liczbę członków.

A może jednak ta mała formacja to wielki kłopot dla PiS?
Nowa formacja jest kłopotliwa dla budowy IV RP. To niedobry znak na przyszłość. Wygląda na to, że zwycięska prawica zaczęła się rozdrabniać. Nowy klub - oprócz tego, że jego członkowie mieszczą się w windzie - ma jeszcze jeden problem: Giertycha. Najzabawniejsze jest to, że on sam rozpętał żywioły, których nie jest w stanie teraz okiełznać. Minister edukacji liczył, że sprawi wielką trudność PiS, a tymczasem wykreował bardziej wiarygodnego lidera ruchów obrońców życia niż on sam.

Partia Jurka będzie rosnąć w siłę?
Z doświadczenia wiemy, że w przypadku powoływania podobnych formacji większość osób deklaruje swoją lojalność tylko na początku, a później się wycofuje. Jeśli natomiast członków jest kilkoro, to nie sądzę, by formacja mogła urosnąć - zwłaszcza że Prawo i Sprawiedliwość także chce realizować postulaty katolickiej nauki społecznej. Do zmiany konstytucji potrzeba 307, a nie 7 głosów.
W przypadku niepowodzenia nowej partii - zgodnie z zasadą chrześcijańskiego przebaczenia - PiS przyjmie swoich byłych posłów. Rozumiemy, że odeszli pod wpływem chwili i sporych emocji. Polityka jest brutalna: musi godzić sumienie z arytmetyką. Tego niestety nasi koledzy nie wzięli pod uwagę.

Można było uniknąć odejścia Jurka z PiS.
Przyczyną decyzji Jurka był przecież tzw. wniosek mniejszości. Sama nazwa nakreśla istotę problemu. Próbuje się więc nas skłócić o wnioski, które nie mają szansy przy wpływie na zmianę konstytucji, co obrażają całą powagę jej nowelizacji. Poważnym błędem był również brak debaty w klubie, ale to nadal niewystarczający powód, żeby dokonywać tak gwałtownych i nieprzemyślanych ruchów, jakim jest rozbijanie największej siły prawicy. Siły, jakiej nie mieliśmy w Polsce od 17 lat.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj