Wybór Nicolasa Sarkozy'ego na prezydenta Francji daje szansę na Francję bardziej dynamiczną ekonomicznie, i - co ważne dla Polski - na korektę francuskiej polityki wobec Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej - uważa szef Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski (PO).
"Zmiana będzie dotyczyła stosunku do Stanów Zjednoczonych i będzie to polityka - jeżeli nie proamerykańska - to bardziej przyjazna w Stosunku do Stanów Zjednoczonych" - powiedział Saryusz-Wolski. Jego zdaniem, "Sarkozy jest w stanie wyprowadzić Francję z europejskiego impasu, w jakim się znalazła się po fiasku referendum konstytucyjnego".
"Jego pochodzenie (Sarkozy jest synem węgierskiego imigranta), wzmianki w tym co mówi, co pisze świadczą, że będzie bardziej uczulony na sprawy krajów środkowo-wschodniej Europy niż Segolene Royal" - powiedział Saryusz-Wolski.
Pozytywnie wybór Sarkozy'ego na prezydenta Francji ocenia też szef PO Donald Tusk. Jego zdaniem wybór ten, jest korzystny dla samej Francji, a także dla Polski.
"W bardzo wielu sprawach to właśnie Sarkozy prezentuje podobny do polskiego pogląd. Na przykład w kwestii europejskiego Traktatu Konstytucyjnego czy relacji Europa - Stany Zjednoczone" - powiedział Tusk.
Podobny pogląd ma politolog Aleksander Smolar. Jego zdaniem, z przyjaznego nastawienia nowego prezydenta Francji wobec USA będą wynikały nowe możliwości dla polityki bliskowschodniej oraz dla polityki transatlantyckiej, zwłaszcza że - jak zaznaczył - także kanclerz Niemiec Angela Merkel wyraźnie wykazuje wolę postawienia na bliski sojusz z USA. Smolar przypomniał też, że Sarkozy proponował stworzenie w ramach UE takiego "uprzywilejowanego" klubu sześciu państw, zapraszając do niego oprócz krajów starej Unii, także Polskę.
Aleksander Hall, specjalizujący się w tematyce francuskiej, uważa że wyniki wyborów prezydenckich we Francji pokazują, że, jest ona podzielona. "Trzeba pamiętać o tych 46 procentach, którzy głosowali na kandydatkę lewicy".
Aleksander Hall przypomina, że Sarkozy kilkakrotnie wracał do koncepcji takiej wzmocnionej współpracy dużych państw europejskich i zawsze wymieniał w tym gronie Polskę. "No, ale tu musi być jakaś zasadnicza zbieżność poglądów między kierownictwami politycznymi państw. Nie wiem, czy obecnie polska polityka zagraniczna jest w stanie podjąć taki dialog" - zauważył.