Ksiądz biskup niedawno powiedział, że Sojusz Lewicy Demokratycznej się nakradł. Młodzi działacze lewicy zarzucili księdzu biskupowi przemawianie "językiem
nienawiści". Skąd taki ostry ton z obu stron?
Bp Tadeusz Pieronek: O to trzeba ich zapytać. To, co powiedziałem, powiedziałem po części pod wpływem
emocji. Wywołały je we mnie demagogiczne, przypominające najbardziej antyklerykalne wzorce z przeszłości, wypowiedzi w stylu, że "pieniądze na służbę zdrowia trzeba zabrać
Kościołowi".
Nieformalny lider LiD Aleksander Kwaśniewski odciął się od swoich "młodzieżowców" i przyznał, że nie powinno się szukać pieniędzy na służbę zdrowia w kieszeni
Kościoła, ale skrytykował też słowa księdza...
Być może użyłem słów trochę za mocnych. Jednak proszę nie zapominać, że młodzieżówka SLD odwołała się do kwestii
podatków, jakie płaci Kościół, przedstawiając to tak, jakby Kościół ich nie płacił - co jest kompletną bzdurą. Niestety SLD, odkąd pamiętam, w sytuacjach, gdy miało kłopoty z
pozyskaniem elektoratu, zawsze do tej sprawy wracało. A nawet za czasów PRL ten podatek obowiązywał i nikt go nie kwestionował - i w mojej opinii jest on jak najbardziej słuszny.
Skąd więc te pomysły młodych lewicowców?
Młodzieżówka SLD uprawia czystą propagandę, obliczoną na głupotę ludzką. Tak naprawdę próbują oni wykorzystać do
swoich celów uczucie nienawiści, jakie rzekomo ludzie żywią do Kościoła. Dlaczego młodzi ludzie lewicy zamiast dyskutować nad realnymi źródłami, gdzie można znaleźć dodatkowe fundusze
na służbę zdrowia, w prymitywny sposób atakują Kościół? Dlaczego używają do tych ataków na Kościół zgranej płyty i to nawet w sytuacji, kiedy jeden z ich liderów oficjalnie deklaruje,
że jest temu przeciwny?
Może w lewicy następuje zmiana pokoleniowa i związana z tym zmiana świadomości. Dotychczas lewica starała się raczej nie zadzierać z Kościołem.
Wręcz przeciwnie. Ten
przykład niestety pokazuje, że owszem może i zmiana środowiskowa jest, ale nie ma zmiany świadomości w młodym pokoleniu. Oni odwołują się oni do tych samych starych resentymentów wobec
Kościoła, które słyszę od dziesiątków lat. Od czasów Polski Ludowej. Ta płyta jednak jest coraz bardziej zgrana. Polacy mają jej dość. Wiem, że to jest taka tania propaganda, obliczona
na szybki efekt, ale wątpię, by ludzie chcieli słuchać takich trzeszczących antykościelnych melodyjek.
A może to jednak znak, że nadchodzi nowe pokolenie lewicy, które swój wizerunek będzie budować w dużym stopniu na przeciwstawieniu modnych prądów, takich jak przywileje dla
homoseksualistów, aborcja na życzenie, konserwatyzmowi Kościoła? Tak było w Hiszpanii.
Faktycznie, zaangażowanie młodzieży w ataki na Kościół jest nowością w formie, jednak
treści, jakie ta młodzież wypowiada, nie różnią sie niczym od tych, które słyszymy także w Polsce od lat. Jeśli faktycznie lewica zmierza w tym kierunku, to przykre i jest to droga
prowadząca na manowce.
Czy jeżeli sprawy będą szły w tym kierunku, to czy katolik będzie mógł głosować na taką lewicę? Czy w ogóle przynależność do Kościoła może definiować wybory
polityczne?
Katolik powinien głosować na tę partię, która deklaruje wartości zgodne z jego sumieniem. Jeżeli jest prawdziwym katolikiem, to będzie głosował na ludzi, którzy
mają normalny stosunek do wiary i Kościoła. Powinien unikać z kolei takich wyborów, które prowadziłyby do realizacji polityki ewidentnie przeczącej wartościom chrześcijańskim.
Czyli atak lewicowej młodzieżówki na Kościół jest wskazówką dla katolików, co robić w wyborach?
Oczywiście. Jeżeli ktoś rzuca oszczerstwa i obraża swoją matkę i
ojca, to nawet dzieci wiedzą, jak się odnosić do takich ludzi. Czy im wierzyć, czy nie. Wieszczenie, kto wygra wybory, a kto je przegra, to nie moje zadanie. Nie wiem, czy lewica atakując
Kościół, straci czy zyska. Ja jednak takiego oszczerczego głosu akceptować nie mogę.
Biskup Tadeusz Pieronek, profesor prawa kanonicznego, były rektor PAT