Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosiak do Mazurka: Chińczyk przyjeżdża i mówi "mam w d… czy rządzi u was bandyta i despota, bylebyście zapłacili"

13 lipca 2017, 20:31
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dariusz Rosiak
Dariusz Rosiak/Darek Golik
Chińczyk przyjeżdża i mówi wprost: „Mam w d… czy waszym państwem będzie rządził bandyta i despota, czy też szczery demokrata, bylebyście nam zapłacili”. I interes się kręci: Chińczycy budują szkoły i koleje, w zamian biorą uran czy co tam jeszcze mogą - mówi Dariusz Rosiak w rozmowie z Robertem Mazurkiem. 

Biały odchodzi, żółty przychodzi? Teraz to Chińczycy kolonizują Afrykę?
Dariusz Rosiak*: Chińczycy robią to zupełnie inaczej. Nie mają żadnej misji cywilizacyjnej, nie chcą im niczego narzucać – ani demokracji, ani praw człowieka, niczego. Interesują się wyłącznie surowcami i wszelkimi dobrami, których może dostarczyć Afryka. I nie zadają przy tym kłopotliwych pytań. Jakże to ożywcze w porównaniu z Anglikami czy Francuzami, którzy nalegają, by była jakaś tolerancja, warsztaty dla kobiet, wolne wybory, słowem – traktują nadal czarnych jak lekko upośledzonych, którym trzeba urządzić świat. I mówią tak: owszem, damy wam kasę, ale tylko pod warunkiem, że zrobicie tak i tak.

A Chińczycy?
Chińczyk przyjeżdża i mówi wprost: „Mam w d… czy waszym państwem będzie rządził bandyta i despota, czy też szczery demokrata, bylebyście nam zapłacili”. I interes się kręci: Chińczycy budują szkoły i koleje, w zamian biorą uran czy co tam jeszcze mogą.

Na razie to tylko biznes, ale co dalej z obecnością Chin w Afryce?
Wpływy gospodarcze to wpływy polityczne, to proste. One są coraz większe, ale spójrzmy na to w globalnej perspektywie – Chińczycy są coraz silniejsi wszędzie, nie tylko w Afryce. W końcu my też chcemy, by byli u nas, w Polsce.

Na razie Afryka traktuje ich jak zbawienie.
Bo są dla niej – jak dotąd – dobrym rozwiązaniem. Ktoś z nimi rozmawia na zasadach rynkowych, bez pouczania. I te związki biznesowe będą się zacieśniać, ale z drugiej strony pojawiają się już ruchy antychińskie. Na razie nieduże, bo Chińczycy są mało widoczni, mieszkają na swoich osiedlach, często nie wychodzą nawet do miasta i żyją wśród swoich, ale to również może się nasilać.

Chińczycy świetnie sobie radzą z afrykańską plagą korupcji, plagą tak silną, że nam trudno ją sobie wyobrazić. Trzy najbogatsze rodziny w Afryce to rodziny byłych prezydentów…
Kiedyś rozmawiałem z kenijskim działaczem społecznym i politykiem Johnem Githongo. Spytałem go, jak to jest, że co pięć lat „The Economist” daje okładkę ze wschodzącym nad Afryką słońcem i obwieszcza światu, że „Africa is rising”, że za chwilę właściwie Afryka wchłonie cały świat. No i dlaczego tak się nie dzieje? Na co Githongo odparł, że główną plagą Afryki dziś nie jest głód, lecz korupcja.

Właśnie korupcja?
Pytałem go o niskie poczucie wartości Afrykańczyków. My nie mamy pojęcia, co to znaczy urodzić się podczłowiekiem, być tak całe życie traktowanym i jest to los, który się z pokolenia na pokolenie powtarza i odkłada. To jest twoja karma, tak ma być. I Githongo powiedział, że tak, to jest straszne, ale to nic w porównaniu z korupcją. I że żadna spuścizna kolonializmu nie jest teraz tak szkodliwa, jak właśnie łapówkarstwo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj