Magdalena Rigamonti: Skoro pan, rolnik, PSL-owiec mówi, że nie ma nic przeciwko związkom partnerskim, to znaczy, że PiS już wieś przejęło.

Jarosław Kalinowski: Związki partnerskie to nie tylko związki homoseksualne. A co do wsi, to owszem, PiS ma dziś tam największe poparcie i nikt wcześniej takiego nie miał. Choć były czasy, kiedy SLD, a potem Platforma miały na wsi wyższe notowania od PSL-u. Teraz PiS położył się na części naszego elektoratu i nie można go ruszyć. Wiem, że do czasu. Trzeba być cierpliwym i robić swoje, nie tylko krytykować to, co oni proponują, ale klarownie oceniać sytuację.

Sławomir Świerzyński, lider zespołu disco polo, wystąpił z PSL przez związki partnerskie.

A ma kontrakt u Jacka Kurskiego?

Nie wiem.

Przekonamy się w sylwestra.

To będzie już po wyborach.

W tym przypadku chyba działa zasada, że najpierw trzeba się wykazać, a potem czekać na wypłatę honorarium... Z całym szacunkiem, ale on dziś opowiada różne dyrdymały, jak to, że gdy miał 11 lat, to skrzywdził go ktoś, kto teraz jest w kręgach PO. Kto? Takie gadanie jest niepoważne.

Deklaracja LGBT mu przeszkadza.

I na pewno ta deklaracja nie pomaga PSL w kampanii, choć trzeba wiedzieć, że UE żadnej jurysdykcji w sprawach światopoglądowych nie ma i mieć nie będzie.

Ale pan dobrze wie, że na wsiach deklaracja LGBT raczej nie będzie obowiązywać.

Nie będzie, ale powtórzę, że i tak nam zaszkodziła.

Jeździ pan po Polsce i się tłumaczy?

Mimo że jestem w polityce od 1990 r. i wiele osób mnie kojarzy, to zaczynam od początku, od przedstawienia się, od tego, że mam gospodarstwo, że żona uczy w szkole...

Strajkowała?

Tak. Że prowadzi zespół ludowy, że mamy dzieci, że jesteśmy rodziną hołdującą tradycyjnym wartościom, ale z otwartością na świat.

Kościół polski nie wydaje się otwarty na świat.

Jest taki, jaki jest. To nasz Kościół, mój Kościół. Witos mówił, że w sprawach wiary słuchamy każdego wikarego, ale w sprawach polityki nie musimy słuchać nawet biskupa.

LGBT to polityka?

Małżeństwo jest małżeństwem, ja na inną formułę się nie godzę. Platformie ta deklaracja pomogła, bo przy wysokich notowaniach Biedronia trzeba było jakiś mur pobudować, żeby odpływu elektoratu nie było.