ANNA NALEWAJK: Od kilku dni opisujemy historię byłego reportera „Wiadomości” TVP Łukasza Słapka, który oskarża Patrycję Kotecką, wiceszefową Agencji Informacji TVP, o nakłanianie go do przygotowywania materiałów kompromitujących polityków PO w zamian za ekstrawynagrodzenie. Miała też mu dostarczyć dokumenty do tego tematu. Czy możemy w tym przypadku mówić o korupcji?
JERZY NAUMANN*: Korupcja zaczyna się wtedy, gdy w grę wchodzą pieniądze lub inne ekstraprofity. Powiedziałbym, że w opisywanej przez DZIENNIK sytuacji mamy do czynienia z instrumentem używanym przez ludzi służalczych. Pamiętajmy, że opinię redaktor Patrycji Koteckiej nie wystawia tylko Łukasz Słapek, określoną opinię miała ona od dawna. Jeżeli w zamian za zmianę treści informacji zaproponowała jakiekolwiek profity czy to w formie ekstrawypłaty, awansu, czy jakiegokolwiek specjalnego traktowania, to może to mieć posmak korupcji podbitej służalczością.

Nie należy skupiać się tylko na tym, co mówi Łukasz Słapek i inni anonimowi dziennikarze, ale przede wszystkim należy przeprowadzić analizę kształtu informacji redagowanych w "Wiadomościach”. Każdy wnikliwy obserwator czy analityk przekona się, że wiadomości były preparowane tendencyjnie. Teraz pozostaje kwestia ustalenia, kto za to odpowiada, czy Kotecka, czy ktoś inny. Ręczne sterowanie telewizją publiczną, szczególnie "Wiadomościami”, jest widoczne od wielu miesięcy.

Patrycja Kotecka zapowiada pozew przeciwko Łukaszowi Słapkowi, a także redakcji DZIENNIKA. Czy dziennikarze "Wiadomości”, którzy podobnie jak Słapek mówią o manipulowaniu informacjami w tym programie, mają szansę w sądzie udowodnić swoje racje?
Przede wszystkim ważne jest, aby ci anonimowi dziennikarze, którzy starają się pomóc Słapkowi, wyszli z cienia. I powiedzieli to wszystko pod nazwiskiem. Dopiero w grupie sprawa ma szansę zostać całkowicie wyświetlona. Chronieni przez prawo są ci dziennikarze, którzy mają odwagę cywilną, pozostali będą musieli borykać się z własnymi wyrzutami sumienia i oportunizmem.

Prezes telewizji Andrzej Urbański do tej pory nie zajął stanowiska w tej sprawie. Co powinien zrobić?
Stawić się przed sejmową komisją kultury i środków przekazu i po prostu powiedzieć prawdę. A potem podjąć stosowne decyzje kadrowe.

Czy zatem prezes Urbański powinien odsunąć Patrycję Kotecką od pełnienia obowiązków, w związku z tym, że są jej stawiane tak poważne zarzuty?
Zarzuty są w tym przypadku natury najpoważniejszej, bo bezpośrednio uderzają w wiarygodność telewizji publicznej. Nie ma większego skarbu dla stacji telewizyjnej jak wiarygodność. I nie ma większej szkody, gdy tę wiarygodność traci. W związku z tym jest kwestią priorytetową, by sprawę wyjaśnić do końca i obronić wiarygodność, a nie do reszty ją pogrzebać. Prezes TVP powinien sam wiedzieć, co robić: czy zawiesić kogoś w czynnościach, czy podjąć inne decyzje. Powinien dobrać takie narzędzia, które przyniosą niezbędny rezultat - uratowanie wiarygodności telewizji.

Dziwi pana przypadek TVP? Co on oznacza?
Pokazuje złe tendencje: zawłaszczania mediów przez rządzących. A to bardzo szkodzi demokracji.

*Jerzy Naumann, adwokat, specjalista prawa prasowego, członek Naczelnej Rady Adwokackiej