Dziennik Gazeta Prawana logo

Naumann: Korupcja i służalczość w TVP

3 grudnia 2007, 02:53
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Powiedziałbym, że w opisywanej przez DZIENNIK sytuacji mamy do czynienia z instrumentem używanym przez ludzi służalczych. Pamiętajmy, że opinię redaktor Patrycji Koteckiej nie wystawia tylko Łukasz Słapek, określoną opinię miała ona od dawna. Jeżeli w zamian za zmianę treści informacji zaproponowała jakiekolwiek profity, czy to w formie ekstrawypłaty, awansu, czy jakiegokolwiek specjalnego traktowania, to może to mieć posmak korupcji podbitej służalczością - pisze w DZIENNIKU specjalista prawa prasowego, Jerzy Naumann.


Korupcja zaczyna się wtedy, gdy w grę wchodzą pieniądze lub inne ekstraprofity. Powiedziałbym, że w opisywanej przez DZIENNIK sytuacji mamy do czynienia z instrumentem używanym przez ludzi służalczych. Pamiętajmy, że opinię redaktor Patrycji Koteckiej nie wystawia tylko Łukasz Słapek, określoną opinię miała ona od dawna. Jeżeli w zamian za zmianę treści informacji zaproponowała jakiekolwiek profity czy to w formie ekstrawypłaty, awansu, czy jakiegokolwiek specjalnego traktowania, to może to mieć posmak korupcji podbitej służalczością.

Nie należy skupiać się tylko na tym, co mówi Łukasz Słapek i inni anonimowi dziennikarze, ale przede wszystkim należy przeprowadzić analizę kształtu informacji redagowanych w "Wiadomościach. Każdy wnikliwy obserwator czy analityk przekona się, że wiadomości były preparowane tendencyjnie. Teraz pozostaje kwestia ustalenia, kto za to odpowiada, czy Kotecka, czy ktoś inny. Ręczne sterowanie telewizją publiczną, szczególnie "Wiadomościami, jest widoczne od wielu miesięcy.


Przede wszystkim ważne jest, aby ci anonimowi dziennikarze, którzy starają się pomóc Słapkowi, wyszli z cienia. I powiedzieli to wszystko pod nazwiskiem. Dopiero w grupie sprawa ma szansę zostać całkowicie wyświetlona. Chronieni przez prawo są ci dziennikarze, którzy mają odwagę cywilną, pozostali będą musieli borykać się z własnymi wyrzutami sumienia i oportunizmem.


Stawić się przed sejmową komisją kultury i środków przekazu i po prostu powiedzieć prawdę. A potem podjąć stosowne decyzje kadrowe.


Zarzuty są w tym przypadku natury najpoważniejszej, bo bezpośrednio uderzają w wiarygodność telewizji publicznej. Nie ma większego skarbu dla stacji telewizyjnej jak wiarygodność. I nie ma większej szkody, gdy tę wiarygodność traci. W związku z tym jest kwestią priorytetową, by sprawę wyjaśnić do końca i obronić wiarygodność, a nie do reszty ją pogrzebać. Prezes TVP powinien sam wiedzieć, co robić: czy zawiesić kogoś w czynnościach, czy podjąć inne decyzje. Powinien dobrać takie narzędzia, które przyniosą niezbędny rezultat - uratowanie wiarygodności telewizji.


Pokazuje złe tendencje: zawłaszczania mediów przez rządzących. A to bardzo szkodzi demokracji.

*Jerzy Naumann, adwokat, specjalista prawa prasowego, członek Naczelnej Rady Adwokackiej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj