Dziennik Gazeta Prawana logo

Kowal zamieciony pod dywan

11 stycznia 2008, 00:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W sprawie Pawła Kowala wcale nie jest najważniejsze to, czy ten wpływowy polityk PiS był agentem WSI. Czy dostarczał służbom cennych informacji, czy raczej oficer, który z Kowalem rozmawiał, napisał mu piękną teczkę, żeby chwalić się przed szefami i zbierać nagrody - piszą w DZIENNIKU publicyści Paweł Reszka i Michał Majewski.

Służby były legalne i Kowal mógł sobie z nimi współpracować. Problem jest gdzie indziej. Poseł wywodzi się z obozu politycznego, który uznał WSI za organizację przestępczą. Jarosław Kaczyński od początku lat 90. uzasadniał, że służby wojskowe to jeden z najpoważniejszych problemów dla polskiej demokracji i że oplotły one szarą siecią najważniejsze instytucje państwa. A teraz wychodzi na jaw, że młoda gwiazda PiS miała związki z tymi służbami. Co gorsza, okazuje się, że najważniejsi ludzie w partii Kaczyńskiego wiedzą o tym od dawna. Wie prezydent, wie minister od tajnych służb i weryfikator WSI ze swymi przybocznymi. Ale sprawa jest zamiatana pod dywan. Nie ma o niej wzmianki w raporcie Macierewicza. Czy gdyby Paweł Kowal był z SLD albo z Platformy, to trafiłby do raportu? Jesteśmy gotowi założyć się, że byłby w nim umieszczony.

Naszym zdaniem na prezydencie i władzach PiS ciążył moralny obowiązek, żeby ujawnić kontakty swoich ludzi z wojskowymi służbami. Skoro byli pryncypialni wobec innych, powinni być tacy sami wobec siebie. Andrzej Grajewski czy Jerzy Marek Nowakowski, "odpaleni" w raporcie, mają dziś prawo zadać proste pytanie: dlaczego my, a nie on? Czy dlatego, że mieliśmy gorsze kontakty z Lechem Kaczyńskim niż Paweł Kowal?

PiS dostaje dziś z armaty, którą kiedyś samo ustawiło. Politycy Prawa i Sprawiedliwości chcieli strzelać do oficerów WSI i tych którzy z nimi współpracowali. Jednak okazuje się, że cele były starannie dobierane. Strzelano chętnie, ale jak widać nie do wszystkich.

Zresztą to nie pierwszy przypadek. Niejasności były już wcześniej. Pisaliśmy w DZIENNIKU o tym, że z ostatecznej wersji raportu Macierewicza wycięto pewne nazwiska. Do dziś nie zostało przekonująco wyjaśnione, co kierowało prezydentem, który dokonał tych korekt w ostatniej chwili: bezpieczeństwo państwa czy też interes partii?

Sprawa Pawła Kowala jest smutna. Nie wiadomo, jak jego partia zareaguje na doniesienia o jego kontaktach z oficerem WSI, na to, że podpisał zobowiązanie do zachowania tajemnicy, i na to, że był traktowany przez te służby jako tajny współpracownik "Pallad". Być może będzie to kres kariery tego polityka. Szkoda, bo Kowal był sprawnym wiceministrem spraw zagranicznych i jest dobrym znawcą spraw wschodnich.

Być może jednak Kowal przetrwa. Ale pod warunkiem, że jego koledzy z partii zmienią zdanie i stwierdzą, że rzeczywistość, nawet ta związana z tajnymi służbami, nie jest tak bardzo czarno-biała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj