Dziennik Gazeta Prawana logo

Telefon od niemowlaka

28 lipca 2008, 01:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nowy, rekomendowany przez PO, rzecznik praw dziecka chce pilnie uruchomić telefon zaufania. Marek Michalak uderza w najczulsze tony: "Kiedy dziecko do mnie dzwoni, powinienem mieć możliwość, by zareagować natychmiast i sprawdzić absolutnie wszystko. W ciągu tygodnia sińce szybko się goją, nawet na twarzy 9-miesięcznego dziecka". No, nawet takiego, które samo dzwoni do rzecznika - pisze w DZIENNIKU Robert Mazurek.

Proszę mnie nie posądzać o kpiny z bitych dzieci. Niewiele jest rzeczy podlejszych na świecie niż znęcanie się nad dziećmi, ale też niesłychanie łatwo na współczuciu dla maluchów robi się karierę polityczną. Punktem wyjścia jest oczywiście potępienie klapsów. Wtedy wiadomo, że człowiek ma dobre serce i chce dzieciom służyć, a nie, że kat i bydlę.

Rzecznik Michalak klapsy więc potępił i zapowiedział, że postara się reedukować społeczeństwo, coby nie biło. Zdaje się, że to jedno, co może naprawdę zrobić - pogadać sobie. I to nawet nie jego wina, bo Marek Michalak to, zdaje się, autentyczny społecznik, porządny człowiek, który tym będzie różnił się od swojej poprzedniczki, pani Sowińskiej, że nie powie nic głupiego. I tylko tym, bo efekty jego pracy będą identyczne, czyli zerowe. To znaczy jakieś będą. Konkretnie, to wywali z urzędu młodziaków z LPR i zatrudni młodzieżówkę Platformy i to było na tyle.

Skąd ten pesymizm? Ano przeczytałem króciuteńką ustawę o rzeczniku praw dziecka. Postać ta nie ma prawie żadnych uprawnień. Żadnych! Rzecznik praw obywatelskich może zwracać się do Trybunału Konstytucyjnego i zwykłych sądów oraz urzędów, a one mają obowiązek udostępnić mu dokumenty, których żąda. Oczywiście o ile nie są minister Piterą, która żadnych obowiązków nie ma, ale ma za to pensję, ale mniejsza o to. Otóż rzecznik praw dziecka, ktokolwiek by nim był, może sobie najwyżej do urzędu napisać i pogwizdać.

Spyta ktoś, to po co nam ten urząd? To, cytując nieśmiertelnego adiustatora, doskonałe pytanie, ale odpowiedź prosta. Ano istnienie rzecznika wpisali do konstytucji posłowie SLD, ale nikt nie zadbał, by do ustawy wpisać mu jakiekolwiek kompetencje. Co jakiś czas wraca więc pomysł, by rzecznika – skoro już musi być – uczynić zastępcą rzecznika praw obywatelskich, bo po co dublować instytucje, wszak dziecko też obywatel. Ale pomysł ten upada i to akurat zupełnie nie dziwi. Miłe biuro w centrum Warszawy, ministerialna pensja, zero obowiązków - sam bym tak chętnie poharował.

A dzieci? Do szkoły, gówniarze! Jak się będziecie uczyć i dobrze się zakręcicie, to może same zostaniecie kiedyś rzecznikami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj