Dziennik Gazeta Prawana logo

Burmistrz Budapesztu: Innej drogi do odsunięcia Orbána po prostu nie ma

29 czerwca 2021, 07:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gergely Karácsony
<p>Gergely Karácsony</p>/PAP Archiwalny
"Węgierska opozycja zmierza do wystawienia wspólnych kandydatów w wyborach. Innej drogi nie ma. Współpraca polskich partii opozycyjnych była daleko idąca, ale niepełna" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Gergely Karácsony, burmistrz Budapesztu.

DGP: Zamierza pan przyjechać w sierpniu na Campus Polska, inicjatywę prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Podobną deklarację niedawno złożyła białoruska opozycjonistka Swiatłana Cichanouska, czym wywołała polityczną awanturę w Polsce. Jest pan gotowy na podobną reakcję polityków PiS?

Gergely Karácsony: Nie wiem, komu mogłaby przeszkadzać moja wizyta, tym bardziej że nie taki w ogóle jest jej cel. Nie zostałem zaproszony przez partię rządzącą, tylko przez mojego dobrego przyjaciela Rafała, z którym dzielimy podobne wartości. Jestem dumny z tego zaproszenia i czekam na to z optymizmem. To bardzo ważne, by docierać do młodszych pokoleń, zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech.

Co będzie chciał im pan przekazać?

Że teraz jest czas decydowania o tym, jak będzie wyglądać przyszłość, w tym polityka w przyszłości. Jest wiele spraw, które decydują się teraz. Jedną z nich jest transformacja klimatyczna. Młodsze pokolenia mogą mieć olbrzymi na nią wpływ. Moim celem jest zachęcenie ich do udziału w debacie publicznej. Do tego, by ich głos w polityce stał się słyszalny.

Rzucił pan wyzwanie Viktorowi Orbánowi w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Zdecydował się pan walczyć o nominację na kandydata na premiera i jest możliwe, że to właśnie pana wybierze zjednoczona opozycja. Ma pan przed sobą trudne zadanie, biorąc pod uwagę, że Orbán jest szefem rządu od ponad dekady i wygrał wybory trzy razy. Jaka będzie pana strategia?

To będą zupełnie inne wybory niż poprzednie trzy. Z dwóch powodów. Po pierwsze, to pierwszy raz, gdy węgierska opozycja się jednoczy, szykując po jednym, wspólnym kandydacie przeciwko kandydatowi Fideszu w każdym okręgu wyborczym. Nie robiliśmy tego wcześniej, z wyjątkiem wyborów samorządowych w Budapeszcie dwa lata temu, gdy wygraliśmy. Po drugie, rząd Orbána nie poradził sobie z pandemią. To staje się oczywiste i także odegra rolę w tych wyborach. Kamieniem węgielnym rządów Orbána jest prawo wyborcze przyjęte w 2012 r. Już wtedy powiedziałem kolegom, że jeśli opozycja nie zacznie się jednoczyć, Fidesz będzie wygrywać wszystkie wybory. I tak się potem stało, bo system został tak zaprojektowany. Na szczęście dzisiaj opozycja zmierza do wystawienia wspólnych kandydatów. Innej drogi do odsunięcia Orbána po prostu nie ma.

CAŁY WYWIAD DOSTĘPNY W INTERNETOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj