Biorąc pod uwagę nasz wewnętrzny rytm rozwoju gospodarczego, . O recesji, która ogarnęła większość krajów Starego Kontynentu, czy prawdziwym dramacie na rynku pracy, który stał się udziałem chociażby Hiszpanii.
W tej sytuacji niezwykle ważne staje się pytanie, w którym miejscu jesteśmy. Czy już możemy liczyć na przyspieszenie gospodarki? Kiedy wrócimy na ścieżkę szybkiego wzrostu? Czy spowolnienie ma jakieś cechy trwałości? Na szczęście to ostatnie można bez większych wahań odrzucić, liczne sygnały świadczą o tym, że powoli, bo powoli, nabieramy rozpędu. , poszorowaliśmy sobie po nim, a teraz już jesteśmy albo w trakcie, albo naprawdę bardzo blisko odbicia.
Co zatem może niepokoić? Przede wszystkim sytuacja na rynku pracy. Owszem do całkiem niedawnych, rekordowych wskaźników bezrobocia nam jeszcze daleko, ale każdy niekorzystny zwrot sytuacji na tym polu może doprowadzić do spowolnienia obrotów jednego z silników gospodarki, czyli konsumpcji. Pamiętajmy także o zadłużeniu klientów banków - znaczący wzrost bezrobocia to wzrost ryzyka dla sektora finansowego. No i kolejnych perturbacji kasy państwa, która zamiast wpływów z podatków będzie musiała liczyć pieniądze na zasiłki. Zresztą . Konsekwencją, z którą trzeba się będzie mierzyć nie przez najbliższe miesiące, ale niestety pewnie przez długie lata.