Dziennik Gazeta Prawana logo

Zbyt łatwo pozwalamy na nepotyzm

12 marca 2009, 18:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Inne
Kiedy ktoś ułatwia bogacenie się bliskiej osobie dzięki swojej pozycji w życiu publicznym, powinien się tłumaczyć. Nawet jeśli nie łamie prawa. I nawet jeśli rzecz dotyczy stowarzyszenia, jakim jest Związek Ochotniczych Straży Pożarnych, skądinąd hojnie dotowanego przez państwo - pisze Piotr Zaremba.

Proste i oczywiste, a przypomniane przez tekst Reszki i Majewskiego rozliczający wicepremiera Pawlaka. Na podstawie czego ma się on tłumaczyć? Chodziło o zakazy zasiadania w niektórych typach spółek, o obowiązek ujawniania źródeł dochodów. Podniósł się krzyk, że Dorn chce grzebać ludziom w życiu prywatnym.

>>> Czego się boi Waldemar Pawlak?

Propozycja Dorna ma tylko pośredni związek z historią Waldemara Pawlaka i jego... (czekam aż poseł Niesiołowski wymyśli lepszą nazwę). Najbardziej restrykcyjne ustawodawstwo nie przewidzi wszystkich sytuacji. Co więcej, gdyby chciało się objąć antykorupcyjnymi przepisami konkubiny, byłaby z tym trudność. Bo kto jest stałym towarzyszem życia, a kto tylko przygodnym?

Ale prawo to nie wszystko. Zawsze byłem zwolennikiem jak najsurowszych przepisów regulujących, co politykom wolno, a czego nie. Ale jest jeszcze coś takiego jak przyzwoitość, jak standardy, czyli zasady niespisane, a jednak przestrzegane.

>>> Pawlak, konkubina i interesy na boku

Powiedzmy sobie szczerze, w innych krajach też z nimi bywa różnie. Pamiętamy dymisje skandynawskich ministrów za użycie służbowej karty, ale też bezczelność ministrów francuskich czy belgijskich, którzy odmawiali odejścia z powodu korupcyjnych afer. Liberalizmu, jakiego de facto poza krajami postkomunistycznymi i Trzeciego Świata nie było. W USA nie uważa się za przejaw wolności odmowy tłumaczenia się wysokich urzędników z machlojek. A u nas w latach 90. - tak.

Ale zostało zbyt mało - nie tylko antykorupcyjne prawo jest dziurawe (brak regulacji zasad lobbingu, wciąż zbyt duże przyzwolenie na tajność), ale i poczucie przyzwoitości większości polityków nie za wielkie. Gdy partie finansowały się same, dominowała oligarchia pieniądza. Teraz dominuje oligarchia partyjnych bossów, którzy niespecjalnie obawiają się wyborczej klęski, więc kryją towarzyszy.

>>> Pawlak odpowiada na zarzuty DZIENNIKA

Podczas ostatnich wyborów Fundacja Batorego i inne organizacje pozarządowe były w stanie skrzyknąć wyborców przeciw znienawidzonym Kaczorom. Czy teraz byłyby równie skłonne mobilizować pozapartyjną opinię do ruchu na rzecz przyzwoitości? Ponadpartyjnie, bo choć ludowcy zawsze wyróżniali się obroną nepotyzmu, to korupcja, czy choćby poczciwie brzmiący "konflikt interesów" nie ma, jednej partyjnej barwy.

Czy taka mobilizacja jest możliwa? Przypuszczam, że wątpię.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj