Dziennik Gazeta Prawana logo

"Unia ochroni nas przed Moskwą"

16 września 2010, 11:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga/Dziennik Gazeta Prawna
UE stoi przepisami. Paragraf to świętość. Zasada ta utrudnia prowadzenie elastycznej polityki, ale bywa przydatna, gdy trzeba postawić tamę rozpychaniu się Rosji.Komisja Europejska krytykująca umowę polsko-rosyjską powołuje się na tzw. trzeci pakiet energetyczny, który nakłada obowiązek rozdzielenia operatorów sieci przesyłowych od dostawców energii. Warszawa nie musi podnosić własnych argumentów w tym sporze, nie jesteśmy nawet jego stroną.

W sobotę rozpoczynają się w Moskwie rokowania w sprawie zmian w polsko-rosyjskiej umowie gazowej. Prawo unijne daje nam szansę, by nie wchodzić z Kremlem w spór polityczny, ale wygrać swoje bez psucia atmosfery we wzajemnych relacjach, zasłaniając się przepisami niczym tarczą. Konflikt jest nam niepotrzebny, sukces tak. Grajmy więc rolę dobrej duszy, która chciałaby długoterminowej, niekorzystnej da nas umowy, ale zła Unia na to nie pozwala.

Przeszłość pokazała, iż można wygrać z Moskwą, wyłącznie odwołując się do unijnego prawa. Nawet jej najwięksi sojusznicy w Unii nie są w stanie skontrować siły paragrafu. Pokazał to choćby szczyt Rosja – UE w Helsinkach w 2006 r. Polska zablokowała mandat dla delegacji UE do podpisania partnerstwa strategicznego z Moskwą z powodu rosyjskich sankcji na polskie mięso.

Powołała się na zasadę głoszącą, iż bojkot towarów jednego z członków UE przez kraj spoza Wspólnoty jest problemem całej UE, a nie tylko dotkniętego nim kraju. Helsinki były pierwszym z serii ciosów torpedujących rosyjską taktykę uprawiania z krajami UE polityki bilateralnej, która izolowała państwa ostrożne wobec Rosji: Polskę, Litwę, Łotwę czy Estonię.

UE stoi przepisami. Paragraf to świętość. Zasada ta utrudnia prowadzenie elastycznej polityki, ale bywa przydatna, gdy trzeba postawić tamę rozpychaniu się Rosji.Komisja Europejska krytykująca umowę polsko-rosyjską powołuje się na tzw. trzeci pakiet energetyczny, który nakłada obowiązek rozdzielenia operatorów sieci przesyłowych od dostawców energii. Warszawa nie musi podnosić własnych argumentów w tym sporze, nie jesteśmy nawet jego stroną.

Formalnie to nie Warszawa torpeduje porozumienie, ale Bruksela. Wątpliwe, by w takiej sytuacji Moskwa uniknęła kompromisu, a co dopiero wszczęła wojnę gazową z Polską, wstrzymując dostawy ponad ilości zakontraktowane na 2010 r. Nawet gdyby było inaczej – nasza energetyka nie zależy od gazu, ale od węgla, ucierpi co najwyżej chwilowo przemysł chemiczny.

Ryzyko niewielkie, ewentualne straty umiarkowane, a zyski z zasłaniania się unijną tarczą mogą być znaczne. To przełamanie monopolu Gazpromu na przesył gazu rurociągiem jamalskim, dywersyfikacja dostawców (Niemcy chcą sprzedawać nam przez Jamał surowiec kupiony w Rosji), zmiana umów długoterminowych wiążących Polskę z Gazpromem na dziesięciolecia na nowe umowy, średnio- lub nawet krótkoterminowe dające elastyczność w zakupach.A wszystko wszak to z powodu unijnych przepisów, nie naszej złej woli. My zgadzamy się przecież na niemal wszystkie postulaty rosyjskie, ale to Unia nam nie pozwala.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj