Dziennik Gazeta Prawana logo

Biznesmeni wyjęci spod prawa

19 stycznia 2011, 07:03
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Tomasz Wróblewski
Tomasz Wróblewski/Inne
Związkowcy palący opony, rolnicy blokujący drogi, kolejarze torpedujący prywatyzację kolei, górnicy ciskający śruby – to wszystko zdaniem lewicy uznane formy demokratycznego manifestowania poglądów. Naturalna obrona interesów grup pracowniczych. Po drugiej stronie demokratycznego ładu znajdują się biznesmeni i ludzie przedsiębiorczy - komentuje redaktor naczelny Tomasz Wróblewski.

Ludzie, którzy jeżeli wierzyć wczorajszym wypowiedziom Jacka Żakowskiego, organizując kampanie na rzecz ochrony prywatnych kont emerytalnych przed zachłannością państwa, są wrogami narodu. A pieniądze, które wydali na zakup billboardów powinny być prześwietlone przez miss antykorupcji Julię Piterę. Ci przeklęci bogaci.

Pracodawcy w przeciwieństwie do związkowców, za własne pieniądze wykupują billboardy, za własne pieniądze stawiają licznik długu w Warszawie i organizują akcje słania listów do premiera z prośbą, żeby się opamiętał. Naprawiał państwo i finanse publiczne zamiast serwować nam erzace reform w postaci coraz większych transferów – z prywatnych kieszeni do budżetu i z budżetu z powrotem do kieszeni politycznych beniaminków.

To prawda, że biznesmeni, pracodawcy, właściciele firm, buntując się przeciwko ekspansji socjalnego państwa, dbają o swoje interesy. W końcu mają ich najwięcej i najwięcej mają do stracenia pieniędzy. Ale niekoniecznie oni najwięcej stracą. Nie ich dotknie wyższe bezrobocie i nie im przyjdzie pracować bez ochrony socjalnej, na którą nie stać będzie pracodawców.

Oczywiście premier i Jacek Żakowski zawsze mogą powiedzieć, że to znowu wina bogatych i zażądać jeszcze większych podatków, jeszcze większych transferów. To pewnie przysporzy im zwolenników – górników, rolników, nauczycieli, jeszcze więcej pielęgniarek i młodych emerytów. Ale to, że na liście zwolenników rządu nie ma już przedsiębiorców, ciężko pracującej klasy średniej, ludzi liczących na siebie, a nie jałmużnę państwa, nie znaczy, Panie Jacku, że można im odbierać prawo do własnej wizji państwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj