Dziennik Gazeta Prawana logo

Dewiacje chciwych kontrolerów świata

16 maja 2011, 06:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Wróblewski
Tomasz Wróblewski/Inne
Im większy apetyt światowych instytucji na regulowanie i uzależnianie banków tudzież prywatnych firm, tym większa zdaje się być ich niezależność i skłonność do dewiacji - pisze redaktor naczelny "DGP" Tomasz Wróblewski.

Seksualna napaść szefa MFW na sprzątaczkę hotelową to żadna ciemna strona ludzkiej natury, to skrywana prawda o nieposkromionych rządzach instytucji publicznych. To nie jest materiał do psychologizowania i „s-Polańszczania” zboczeń ważnego człowieka, to materiał dla ekonomistów. Studium wynaturzeń ponadnarodowych instytucji finansowych. Superkontrolerów, których nikt już nie kontroluje.

Warto przestudiować życiorys Kahna. Jak ideowy socjalista, szanowany profesor ekonomii przedzierzgnął się w zdemoralizowanego, chciwego dewianta. Warto o tym pamiętać teraz, kiedy powstają nowe wielkie ciała nadzoru i kontroli finansów. Superorganizmy, których nikt, ani wyborcy, ani szefowie państw, nie ma prawa ograniczać. Strauss-Kahn, zanim rzucił się na sprzątaczkę, zasłynął ekstrawaganckim stylem życia. Przejażdżkami luksusowymi samochodami, wizytami w najdroższych hotelach i kurortach. Kolacjami po kilka tysięcy euro na koszt rządów, które potrzebowały finansowego wsparcia. 3 tys. dolarów za noc w nowojorskim hotelu to nie jest cena za normalny pokój. To apartament z pełnym wyszynkiem, z kilkoma pokojami. Podobnie jak samolot, z którego policja wyprowadziła Kahna, to lot za 9 tys. dolarów. Wszystko z publicznych pieniędzy. W 2008 roku, wbrew wewnętrznym regulacjom, Kahn utrzymywał z pieniędzy MFW mieszkanie do schadzek ze swoją pracownicą.

W normalnym świecie zostałby już zmieciony z list wyborczych, ale nie w świecie nadregulatorów. W tym świecie reputacja innymi rządzi się prawami. Nikomu, w samym środku kryzysu, zdają się nie przeszkadzać żądania urzędników Komisji Europejskiej wysokich podwyżek i wyższych wynagrodzeń za delegacje. Nikt nie pytał, po co Komisja stawia kolejne wieżowce, kiedy reszta świata je zwalnia. Rozrzutność urzędników Komisji Europejskiej, ich chciwość i wyłudzenia najrozmaitszych świadczeń od zabiegających o ich decyzje firm czy państw jest już legendarna. Dorobiliśmy się całej kasty ludzi usytuowanych wysoko poza zasięgiem ręki wyborców. Może czas na nowy kierunek studiów – seksualność urzędników ponadnarodowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj