Donald Tusk nie ma wątpliwości: bez wsparcia zza oceanu Andrzej Poczobut wciąż mógłby przebywać w kolonii karnej. Premier wskazał na kluczową rolę Stanów Zjednoczonych i ścisłą współpracę z tamtejszymi służbami specjalnymi. Szczególne słowa uznania skierował do specjalnego wysłannika ds. Białorusi, którego do tej roli desygnował prezydent Donald Trump. To właśnie jego aktywne działania pozwoliły sfinalizować ten niezwykle trudny i delikatny proces.
Wymiana "pięciu za pięciu" na granicy
Do przełomu doszło we wtorek bezpośrednio na granicy Polski i Białorusi. Służby przeprowadziły wymianę osób więzionych przez oba państwa. Reżim w Mińsku zwolnił łącznie pięć osób: trzech Polaków (w tym Andrzeja Poczobuta) oraz dwóch obywateli Mołdawii. Andrzej Poczobut, znany dziennikarz i działacz mniejszości polskiej, czekał na ten moment od marca 2021 roku.
Podziękowania Tuska
Sukces operacji to efekt wspólnej pracy kilku państw. Donald Tusk podziękował "przyjaciołom z Rumunii i Mołdawii". To ich decyzje umożliwiły "skomponowanie" odpowiedniej grupy więźniów, którą Polska mogła zaproponować stronie białoruskiej w zamian za swoich obywateli. Premier docenił również wysiłek polskich dyplomatów, wymieniając m.in. wicepremiera i szefa MSZ Radosława Sikorskiego.
Trudna droga do finału
Negocjacje z białoruskim reżimem przypominały drogę przez mękę. Premier Tusk wyjawił, że polska strona już kilkakrotnie była blisko doprowadzenia do zwolnienia Poczobuta. W poprzednich przypadkach strona białoruska zawodziła lub celowo wycofywała się z ustaleń w ostatniej chwili. Tym razem jednak, dzięki determinacji wielu osób i silnemu wsparciu sojuszników, udało się doprowadzić sprawę do szczęśliwego końca. Wszyscy przyłożyli się tutaj z jak najlepszą wolą do uwolnienia Andrzeja Poczobuta – podsumował szef rządu.