Burza wybuchła po wczorajszej deklaracji premiera, że Polska nie będzie dłużej blokować rozpoczęcia negocjacji między Rosją a OECD. Prezydent przyjął te słowa - jak napisano w oświadczeniu - "z najwyższym zdumieniem". Oburzył się także, że nikt z nim nie konsultował tego kroku.

"Nie chcę nikogo pozostawiać w sferze domysłów czy złudzeń. Konstytucja, w mojej ocenie, i polskie prawo jest jednoznaczne: ja - jako premier polskiego rządu - odpowiadam za prowadzenie polityki zagranicznej, pan prezydent reprezentuje Polskę jako głowa państwa" - powiedział Tusk dziennikarzom.

Ale wszystko wskazuje na to, że te słowa prezydenta nie przekonają. Lech Kaczyński o podział kompetencji zamierza zapytać Trybunał Konstytucyjny. Rozzłościć miały go zapowiedzi nowych ministrów, którzy chcą wycofać polskie wojska z Iraku i przekształcić polskie wojsko w armię zawodową.

Donald Tusk jednak nie obawia się werdyktu trybunału: "Cieszę się, że prezydent uznał, że trybunał jest takim niezależnym ciałem, którego werdykty powinny być respektowane".

"Jest to coś nowego w polskiej polityce, jeśli chodzi o pana prezydenta, z uznaniem witam ten gest" - skomentował szef rządu, nawiązując do słów krytyki, które jeszcze jakiś czas temu padały z ust Lecha Kaczyńskiego na temat orzeczeń trybunału.