Wydawać by się mogło, że tylko przedszkolaki potrzebują leżakowania w środku dnia. Nic bardziej mylnego! Krótką drzemkę od czasu do czasu lubią uciąć sobie także funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. I to w godzinach pracy. Fotoreporter "Faktu" przyłapał na drzemce w samochodzie ochroniarza byłego wicepremiera Przemysława Gosiewskiego.
Okazuje się, że praca w BOR nie jest taka zła… Bo gdzie indziej w godzinach pracy można znaleźć czas na smaczną drzemkę. Jaki inny szef na to zezwoli? - zastanawia się "Fakt"
Przemysław Gosiewski już nieraz udowadniał, że ma gołębie serce dla swoich ochroniarzy. Funkcjonariuszy przyzwyczaił do wygody i do obijania się za publiczne pieniądze. Niedawno ochroniarze byłego wicepremiera pojechali ogrzać się do Sejmu, gdy ich szef jadł obiad w restauracji. I Przemysław Gosiewski musiał na mrozie czekać na ich powrót. A teraz wyszło na jaw, że wolne chwile wykorzystują także na drzemkę - pisze bulwarówka.
Na ich nieszczęście już wkrótce rządowa ochrona zostanie zabrana Gosiewskiemu. I wtedy skończy się słodkie leniuchowanie - przewiduje "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane