Dziennik Gazeta Prawana logo

Wszystkie rządowe komórki w jednej sieci

18 czerwca 2008, 23:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wszystkie rządowe komórki w jednej sieci
Inne
Po próbach cięć na rządowej ochronie i transporcie przyszedł czas oszczędzania na rozmowach telefonicznych. Na pierwszy ogień idą telefony komórkowe. W sierpniu ruszyć ma przetarg, który wyłoni jednego operatora do obsługi wszystkich urzędów - ujawnia DZIENNIK.

Rząd występuje w przetargu na telefony jako jeden klient po raz pierwszy. Skorzysta w ten sposób ze zniżek wynikających z dużego zamówienia. Do tej pory ministerstwa zawierały umowy z operatorami na własną rękę.

Umowa z wygranym ma zostać podpisana na czas kadencji rządu, czyli na cztery lata. Stawka transakcji duża, bo służbowe telefony ma w sumie 5,5 tys. urzędników.

Kancelaria Donalda Tuska liczy, że dzięki temu rządowe rachunki, dziś wynoszące blisko 9 mln zł rocznie, spadną o połowę. I to bez ograniczania ministrom i urzędnikom limitów minut do wygadania.

Szef kancelarii premiera Tomasz Arabski twierdzi, że takie korzyści przyniesie zmiana umów z operatorami, na podstawie których urzędnicy korzystają teraz ze służbowych komórek. Do takich wniosków Arabski doszedł po przeprowadzeniu audytu umów ministerstw i urzędów centralnych. "Analizując budżet KPRM, doszliśmy do wniosku, że umowy na telefony komórkowe zawierane były bez zwracania uwagi na skalę tego, jakim klientem jest kancelaria, że to duża firma. Dlatego postanowiliśmy zarządzić przegląd umów w całej administracji. Wyniki były zadziwiające. Nie dbano, by umowy były jak najbardziej korzystne dla urzędów państwowych" - twierdzi Arabski.

Ministrowie mogą rozmawiać ze służbowych komórek bez ograniczeń, urzednicy niższego szczebla mają limity. Bardzo różne, np. w kancelarii premiera od 90 zł do 350 zł. Niektóre umowy, jak np. w resorcie finansów czy sprawiedliwości, są wyjątkowo niekorzystne, bo podpisane na czas nieokreślony - i, choć rozmowy taniały, nie były zmieniane.

W ramach abonamentu urzędnicy między sobą nie mogli rozmawiać za darmo, co w przypadku umów z dużymi firmami jest powszechną praktyką. Obecnie miesięczny rachunek za jeden telefon rządowy wynosi średnio 131 zł. Kancelaria premiera szacuje, że po podpisaniu umów spadnie do 61 zł. "To nie są wielkie oszczędności, ale w sumie dzięki nim uda się np. wybudować kilka boisk więcej w ramach programu Orlik, czy też przybędzie w szkołach pracowni komputerowych" - przekonuje Arabski.

Upragnionych ponad 4 mln zł oszczędności rocznie rząd nie zobaczy od razu. Bo nie wszystkie urzędy przejdą na korzystniejsze warunki od przyszłego roku, gdyż wiążą je dłuższe umowy. Dlatego w pierwszym roku po rozstrzygnięciu przetargu zaoszczędzić uda się jedynie ok. 200 tys. zł.

Co ciekawe, czy to przy korzystnych, czy też przy mniej opłacalnych umowach na rządowe telefony, najtaniej podatnikom wychodzą rozmowy premiera. Donald Tusk w ogóle nie ma służbowego telefonu. Korzysta z prywatnej komórki. Różni się tym od swojego poprzednika Jarosława Kaczyńskiego, który jest znany z niechęci do komórek. Kiedy był szefem rządu współpracownicy kontaktowali się z nim na numer specjalnego telefonu partyjnego, który przeważnie ma przy sobie jego kierowca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj