Dziennik Gazeta Prawana logo

Szymanek-Deresz wyszkoli się u Obamy

28 października 2008, 00:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wiceszefowa SLD Jolanta Szymanek-Deresz jedzie dziś do Stanów Zjednoczonych, by przyglądać się finałowi kampanii prezydenckiej. Po co? W szeregach Sojuszu jej nazwisko coraz częściej pada w kontekście wyborów prezydenckich. Sama Szymanek-Deresz startu nie wyklucza. "Dzisiaj kobiety mają swój czas" - zaznacza w rozmowie z DZIENNIKIEM.

W SLD coraz poważniej rozważa się, by kandydatem partii na prezydenta była kobieta. Mówił o tym m.in. tydzień temu Jerzy Szmajdziński. Wymienił dwa nazwiska: Jolantę Szymanek Deresz oraz Izabelę Jarugę-Nowacką. Ale jako pierwsza nazwiska te wymieniła w kontekście wyborów prezydenckich Jolanta Kwaśniewska. "To są świetne kandydatury, fenomenalne" - mówiła DZIENNIKOWI Kwaśniewska. Podkreśliła, że będzie je namawiać do startu. "Gdyby ktokolwiek chciał tworzyć sztaby tym paniom i proponować im start w wyborach, to ja podpisuję się pod tym" - dodała.

Jednak do USA, by poznać tajniki przygotowania profesjonalnej kampanii, jadą nie obie, ale tylko Szymanek-Deresz. "Nie bez powodu jedzie tam akurat ona" - mówi jeden z polityków SLD. I dodaje: - Bo rzeczywiście jej ewentualna kandydatura jest u nas mocno dyskutowana.

Co o starcie myśli sama Szymanek-Deresz? Nie mówi nie. "W partii mówi się już o kandydatach. Pada też moje nazwisko. Ale na razie jest to na etapie takich wstępnych rozważań. Analizujemy, kto miałby największe szanse" - mówi wiceszefowa Sojuszu.

Czy w Polsce kobieta ma szanse wygrać wyścig do Pałacu Prezydenckiego? - To się okaże za dwa lata. Ale na świecie kobiety bywają prezydentami, jak np. w Chile. Myślę, że dzisiaj kobiety mają swój czas - odpowiada. Przyznaje też, że o swoim ewentualnym starcie rozmawia z Jolantą Kwaśniewską. - Spotykam się często z panią prezydentową. W naszych rozmowach padają takie sugestie - mówi posłanka SLD. Zastrzega jednak, że nikt jej do startu jeszcze nie namawia, bo partia nie podjęła decyzji, kogo wystawi w wyborach.

Szymanek-Deresz do Stanów jedzie na zaproszenie ambasady amerykańskiej. Będzie tam do 8 listopada. Oficjalny cel podróży: przyglądanie się wyborom. Jednak z naszych informacji wynika, że w punktach jej wizyty są też wykłady, szkolenia i spotkania ze sztabowcami Baracka Obamy. Tematy też nie są przypadkowe: jak prowadzić profesjonalną kampanię, jak wykreować kandydata na prezydenta i jak przygotować go do samej kampanii. "Będę uczestniczyć m.in. w zajęciach teoretycznych na temat zasad prowadzenia kampanii oraz oczywiście obserwować same wybory" - potwierdza Szymanek-Deresz.

Do USA oprócz Szymanek-Deresz poleci też Łukasz Naczas, członek Rady Krajowej SLD. On z kolei ma za zadanie poznać tajniki prowadzenia multimedialnej kampanii w internecie. Ma tam nakręcić film szkoleniowy z przebiegu kampanii, który będzie później puszczany działaczom w kraju. Ma też robić specjalne relacje z końcówki kampanii, które będą emitowane na nowej stronie partii, która ma ruszyć w najbliższych dniach. "Szykujemy ostre uderzenie w internecie. Chcemy to mocno wykorzystać w naszej kampanii prezydenckiej" - mówi jeden ze współpracowników szefa partii Grzegorza Napieralskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj