W ostatnią sobotę policja zatrzymała dwóch działaczy. Jechali samochodem, byli pod wpływem marihuany. Jeden z nich - Michał Łuczak - to jeden z najbliższych współpracowników Nitrasa.
Dwóch szczecińskich posłów PO, Cezary Urban i Arkadiusz Litwiński, uważa, że Nitras powinien odpowiedzieć za działania swojego protegowanego. Ten krytykę przyjmuje dość niechętnie. W nocy z soboty na niedzielę obaj parlamentarzyści mieli otrzymać z jego telefonu SMS-y o treści: "Ty tchórzu. To ja was stworzyłem. Ze mną nie wygracie". Po Szczecinie krąży plotka, że działacze związani z Nitrasem masowo robią sobie badania na obecność narkotyków w organizmie.
Zawsze czuję się odpowiedzialny za to, co dzieje się w PO w moim mieście.
To nie dotyczy partii, a prywatnego życia jednego z jej działaczy.
To bzdura.
Nie, nigdy nie używałem narkotyków.
Nikt ode mnie tego nie oczekiwał, nikt nie stawiał mi też takiego zarzutu.
Jeśli to będzie niezbędne, jeśli ktoś publicznie postawi mi taki zarzut, to poddam się badaniu. Nie boję się tego. Ale sam przed szereg nie będę wyskakiwał. Na razie, jeśli chodzi o
szczecińską PO, to jest tylko sprawa pana Łuczaka.
Był, to prawda i nigdy się tego nie wypierałem. Ja przed odpowiedzialnością nie uciekam, zostaje jednak pytanie o jej zakres. Czy ja jestem odpowiedzialny za to, co moi najbliżsi
współpracownicy robią wieczorami, co jedzą na kolację? Ja tego po prostu nie wiem i w tym przypadku tak właśnie było.
Nic o tym nie wiedziałem. Moi koledzy, którzy mnie dzisiaj krytykują, też nigdy tego problemu nie podnosili, gdyż nie widać było żadnych objawów. Pan poseł Urban przez rok był radnym
sejmiku i nigdy z jego ust krytycznego słowa pod adresem Michała Łuczaka nie słyszałem.
Jednostkowy przypadek nie kompromituje całej organizacji. Musimy sobie z tym poradzić.
Nie uważam, by było to wskazane.
Bo myślę, że tę sytuację chce wykorzystać wewnątrzna partyjna konkurencja.
Mają prawo do takiej oceny, ja jej jednak nie podzielam.
Nie, to nieprawda.
Wysyłałem, ale jego treść była zupełnie inna niż ta, która pojawiła się w mediach.
To była prywatna korespondencja, a takiej nie mam zwyczaju ujawniać. Mogę tylko powiedzieć, że byłem rozgoryczony i w tym SMS-ie dałem temu wyraz.
Tak, bo obaj panowie w kontekście tej sprawy wyrazili w mediach bardzo nieuczciwą ocenę mojej osoby. Nie powiedzieli mi tego wcześniej osobiście, chociaż mogli i powinni. Dlatego wysyłałem
tego SMS-a. Oczywiście zrobiłem to pod wpływem pewnej emocji. W tym SMS-ie na pewno nie było jednak żadnej groźby. Ocenie innych pozostawiam fakt upubliczniania prywatnej korespondencji.
Nie wiem, choć też jestem członkiem kierownictwa. Rozmowa i wyjaśnienie spraw z sekretarzem generalnym partii jest konieczne. Musimy wspólnie zastanowić się, jak poradzić sobie z kryzysem.
Odpowiedzialności osobistej się nie obawiam. Jestem w każdej chwili gotów stanąć przed każdym członkiem szczecińskiej PO, jak również przed przewodniczącym partii i rozliczyć się ze
swojej działalności.
* Sławomir Nitras, członek zarządu PO, szef szczecińskich struktur tej partii