Skąd pomysł premiera pojawienia się na kongresie PiS? Donald Tusk tłumaczył, że . Podkreślił, że ma często wrażenie, iż opozycja nie zawsze rozumie intencje rządu, a w jego ocenie ten rok wymaga bezwzględnie wspólnego działania, a nie porozumiewania się przez spoty i billboardy.
>>>Przeczytaj alfabet PiS według Piotra Zaremby
"" - tak deklarację premiera podsumował dziś Jarosław Kaczyński. "Z jednej strony bardzo chętnie porozmawiamy z premierem Donaldem Tuskiem (…), z drugiej strony nasz kongres jest zorganizowany w specyficzny sposób i nie ma w jego ramach miejsca" - stwierdził. Zaprosił szefa rządu na jutro do hotelu Novotel. Zasugerował też, by premier .
Ale szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak rozwiał już wątpliwości. "" - powiedział. Jak wyjaśnił, Donald Tusk chciał spotkać się z szerszym gronem, nie tylko z liderami. "Chciał uczestniczyć w kongresie, mówić do delegatów" - dodał Nowak. Jego zdaniem, zaproszenie na jutro to - ze strony szefa PiS - "ucieczka do przodu".
Z opinią Nowaka nie zgadza się Mariusz Kamiński, rzecznik klubu PiS. Zapewnia, że po kongresie zostaną wszyscy parlamentarzyści. Dodał, że PiS ma nadzieję, że premier jeszcze raz rozważy przyjazd do Krakowa i że - w odróżnieniu od Sławomira Nowaka - .
Kongres Prawa i Sprawiedliwości wystartował w Krakowie po godz. 11:00. Przez dwa dni 1337 delegatów będzie się zastanawiać, jak wyprowadzić gospodarkę z kryzysu. Ale .
Delegaci na kongres PiS do hali Międzynarodowych Targów Krakowskich zaczęli przyjeżdżać tuż po 8:00 rano. Pierwsi, zaraz po rejestracji, od razu biegli do stanowiska, gdzie rozdawane były materiały. Jednak wcale nie po to, by odnaleźć tam nowy program swojej partii, a .
>>>PiS do Tuska: Zapraszamy, ale nie teraz
"Tylko długopis?" - martwił się jeden z działaczy z województwa zachodniopomorskiego. Inny delegat, tym razem z Mazowsza, był bardziej zadowolony. "" - chwalił się komuś przez telefon.
Tuż przed 10:00 jeden z organizatorów martwił się, że chyba nie wszyscy dotrą na czas. ". W razie czego trzeba będzie przesadzać ludzi do przodu" - instruował jednego ze swoich podwładnych.
>>>Kongres PiS bez kawioru i orkiestry
Tragedii ostatecznie nie było. Większość autobusów przyjechała na czas, co zresztą bardzo szybko dało się zauważyć w kongresowych łazienkach, do których momentalnie ustawiły się gigantyczne kolejki. "Oby to był dziś nasz jedyny problem" - mówiła DZIENNIKOWI jedna z osób odpowiedzialnych za kongres.
Tym . "Słyszeliśmy, że to prawda, że będzie się chciał tu pojawić. Na razie nie wiem, co zrobimy, do sali jednak na pewno nie wejdzie" - mówił jeden z rozmówców DZIENNIKA, a inny dodawał: "Szkoda, powinniśmy mu zaproponować występ w charakterze drag queen. W końcu mówił, że przyjedzie przebrany za kobietę".