Miało być skromnie i... było. Organizatorzy kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie przygotowali za mało jedzenia i nie dla wszystkich 1337 delegatów starczyło. Choć i tak ci, którzy na obiad się załapali, mocno narzekali. Po przerwie obrady wznowiono.
"Wszystko było twarde, a jeszcze trzeba było czekać Bóg wie ile w kolejce, by cokolwiek dostać" - żalii się delegaci. i telefonicznie zamawiała pizzę.
W pierwszej wersji kongresu miało być odwrotnie. Wczoraj zdecydowano jednak, że , i debaty zamieniono. Efekt jest taki, że główna sala świeci pustkami, a do małej salki na zapleczu, gdzie trwa zażarta dyskusja o energetyce, wejść nie można, bo nie ma miejsc.
"" - mówił nam jeden z delegatów. Jako przykład podaje zresztą nie tylko debatę gazową, ale także wieczorną dyskusję o bezpieczeństwie, prowadzoną przez Zbigniewa Ziobrę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|