Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister finansów wykończył posłów liczbami

5 marca 2009, 16:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Minister finansów wykończył posłów liczbami
Inne
Posłowie nie wytrzymali nadmiaru liczb i procentów, jaki zaserwował im minister finansów w debacie nad budżetem państwa. "Poprosimy o przedstawienie stanu budżetu na piśmie, bo nikt nie jest w stanie zapamiętać wszystkich danych" - mówiła posłanka PiS Aleksandra Natalli-Świat. I wniosła o przesunięcie debaty na jutro. Ale marszałek Sejmu powiedział "nie".

W obliczu światowego kryzysu sejmowa debata o budżecie państwa miała być ważna i merytoryczna. Stan państwowej kasy przedstawiał procentami ściągniętych podatków i bezzwrotnych wpływów z Unii Europejskiej.

Po wystąpieniu ministra głos zabrała posłanka Aleksandra Natalli-Świat i przypomniała, że PiS już wcześniej prosił o przesunięcie debaty. Jej klub wniósł o dostarczenie wystąpienia na piśmie, bo . "Nie można ich nawet zapamiętać" - tłumaczyła posłanka. I poprosiła o przesunięcie debaty o dwa tygodnie.

Po przerwie, w czasie której zebrał się Konwent Seniorów, prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski poinformował, że

Kalinowski podkreślił, że nie było do tej pory takiego zwyczaju i marszałek Sejmu nie widzi potrzeby wprowadzania "nowego obyczaju".

Jednocześnie Kalinowski poinformował, że jeśli posłowie chcą zapoznać się z danymi przedstawionymi przez ministra finansów, to dostępny już jest nieautoryzowany stenogram z jego wystąpienia.

Posłowie opozycji nie ukrywają znudzenia wystąpieniem ministra Rostowskiego. "" - powiedział DZIENNIKOWI szef SLD Wojciech Olejniczak. "Na studiach mieliśmy podobnych wykładowców. Mówiliśmy na nich <zaklinacze węży>" - dodał polityk PiS Joachim Brudziński.

>>> Krytyczne opinie o tegorocznym budżecie

W parlamencie nie było też premiera , choć opozycja już dawno zapowiadała, że ma do niego liczne pytania. Rzecznik rządu Paweł Graś tłumaczył, że

Ale te tłumaczenia nie przekonują opozycji. "Jestem rozczarowany" - mówi DZIENNIKOWI poseł Tadeusz Cymański z PiS. "Nie będziemy mogli zadać wielu konkretnych pytań. Już wiadomo, że w uchwalonym budżecie są błędy, a premier nieustannie ogłasza sukcesy rządu" - podkreślił.

Jeszcze bardziej krytyczny jest wicemarszałek Wojciech Olejniczak z Lewicy. I punktuje - "Nie ma nikogo, tylko my jesteśmy" - powiedział DZIENNIKOWI.

Wystąpienie ministra wicemarszałek podsumował krótko: "Same procenty, to debata dla księgowych". "Fikcyjny budżet, fikcyjne dochody, a to może przekładać się na upadek zakładów pracy i wzrost bezrobocia" - podsumował lider SLD.

A minister finansów przyznał, że wpływ na budżet miało spowolnienie gospodarcze, widoczne zwłaszcza w czwartym kwartale ubiegłego roku. A to jest z kolei efekt przeinwestowania światowej gospodarki - tłumaczył.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj