zanim zorientowali się, że są na antenie. Zapewne był to dalszy ciąg rozmowy <oficjalnej>, w której sławili byłego premiera i potępiali jakieś niesprecyzowane zarzuty obyczajowe wobec niego" - opisuje sytuację Rafał Ziemkiewicz z "Rzeczpospolitej".
>>> TVP Info: Zejdź dziadek, k...a, z tej anteny
Szczegóły "wpadki" możemy poznać dzięki relacji Łukasza Warzechy z "Faktu". "Najpierw mieliśmy tyradę Jacka Żakowskiego o tym, że wchodzenie w życie prywatne byłego premiera Jerzego Buzka jest czymś niegodnym. Potem była przerwa, a po przerwie mikrofon został włączony zbyt szybko i słuchacze mogli usłyszeć, jak publicysta <Polityki> - pisze.
Jak redaktor "Poityki" tłumaczy się z tej wpadki? "Przed przerwą na serwis dyskutowaliśmy o profesorze Jerzym Buzku, ocenialiśmy go jako premiera. Wówczas padło zdanie, że miał on szczęście, że za czasów jego rządów nie było jeszcze agresywnych tabloidów, bo by go zniszczyły. W trakcie przerwy, już podczas prywatnej rozmowy, " - powiedział Władyka serwisowi "Press". Zapewnia też, że w specjalnym oświadczeniu przeprosi Jerzego Buzka.
>>> Zobacz, jak Skiba pokazał goły zad Buzkowi
Jak donosi portal pardon.pl radio TOK FM audycję ocenzurowało i w archiwum znajduje się rozmowa, z której wypowiedź Władyki została wycięta. "Tym razem nie popisał się <salon>. Co z satysfakcją wypomina mu <antysalon>" - pisze portal pardon.pl.