Jestem nimi zaskoczony. To, co powiedział w wywiadzie, powinien był powiedzieć bezpośrednio mnie. A tego nie zrobił.
Generał Skrzypczak ma nieograniczony dostęp do mnie. Jako członek kierownictwa Ministerstwa Obrony uczestniczy w cotygodniowych naradach. Na tych spotkaniach generał nie skorzystał z okazji,
żeby wypowiadać swoje spostrzeżenia. Pod drugie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy spędziłem z Waldemarem Skrzypczakiem wiele dni. Odwiedzaliśmy razem kilkanaście jednostek Wojsk Lądowych w
Polsce. Rozmawialiśmy w cztery oczy. I swymi wątpliwościami generał Skrzypczak się ze mną nie podzielił.
Ja zakup dwóch BSR-ów średniego zasięgu zaplanowałem jeszcze na zeszły rok. Ale Dowództwo Wojsk Lądowych, którym kieruje generał Skrzypczak, przedstawiło irracjonalne oczekiwania.
Oczekiwania skrojone raczej na miarę armii Stanów Zjednoczonych, a nie Wojska Polskiego.
Bywa, że wojskowi oczekują tzw. złotych klamek, często wymagania techniczne są nadmiernie rozbudowane. Ten drugi przypadek to właśnie sytuacja z BSR-ami.
Na zeszły rok zaplanowaliśmy zakup 15 maszyn. Trzech Mi-17 i 12 Mi-24. Ale zgłosił się tylko jeden oferent i zażądał 1,5 mld złotych, czyli trzy razy więcej, niż zaplanowaliśmy wydać.
Żaden odpowiedzialny urzędnik, w tym minister obrony, nie może zgodzić się, by Skarb Państwa został naciągnięty na miliard złotych. W związku z tym postępowanie w sprawie śmigłowców
zostało rozpoczęte od nowa. Przez te wydarzenia, o których generał Skrzypczak doskonale wie, straciliśmy kilka miesięcy.
Dokonaliśmy skoku technologicznego w Afganistanie. 44 z 70 Rosomaków, które są w Afganistanie, zostały wysłane przez ostatni rok. 17 nowych zostanie dostarczone we wrześniu. Przerzuciliśmy wojsku nowe kamizelki kuloodporne, nową broń osobistą, gogle noktowizyjne, zestawy umundurowania. Nie można powiedzieć w sposób odpowiedzialny, że za mało zostało zrobione. To jest kłamstwo. Ale oczywiście nie jest tak, że nie mogłoby być lepiej.
Dwa Mi-17 w wersji afgańskiej już są na miejscu. Trzeci czeka na przerzut.
O tym we wtorek zdecyduje Rada Ministrów.
W tym roku mamy zarezerwowaną pierwszą transzę finansową, na rozpoczęcie pozyskiwania tego sprzętu. Druga transza jest umieszczona w projekcie budżetu na rok przyszły. O skali programu
zdecyduje we wtorek rząd.
Za czasów mojego poprzednika (Aleksandra Szczygły – red.) instrumenty ścigania i kontroli odgrywały znacznie większą rolę. Wydaje mi się, że w tej chwili zachowana jest równowaga.
Żołnierze mają większą swobodę w użyciu broni. Żandarmeria bada tylko takie przypadki, gdy padły ofiary cywilne lub gdy powstały straty materialne. Jeśli żandarmeria miesza się w inne
sytuacje, to nadużywa kompetencji.
O tym zadecyduje prezydent. To on powołuje i odwołuje dowódców rodzajów sił zbrojnych. Ale w Polsce obowiązuje i musi obowiązywać cywilna kontrola nad wojskiem. Żaden żołnierz nie ma
prawa do wypowiadania się w kwestiach politycznych. Nawet jeżeli kierują nim emocje i nawet jeżeli ma, co zakładam, najlepsze intencje.
Jestem osobiście rozżalony postawą generała, bo dwukrotnie w chwilach dla niego krytycznych podałem mu rękę. Zapewniałem publicznie generała Skrzypczaka, że powalczę o jego drugą
kadencję na stanowisku dowódcy Wojsk Lądowych. Dlatego jestem zdumiony, że swoje żale do urzędników wojskowych czy ministerialnych generał wypowiada za pośrednictwem prasy.
Jestem lojalnym ministrem w rządzie premiera Tuska. To premier decyduje, z jakim ministrami chce pracować.
Tak umówiliśmy się z premierem. On leci do Afganistanu, a ja zostaję w kraju na Święto Wojska Polskiego. Wojsko mamy w Polsce i Afganistanie.