Dziennik Gazeta Prawana logo

Dni Olejniczaka już policzone

26 sierpnia 2008, 04:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Olejniczak wyszedł przed szereg
Olejniczak wyszedł przed szereg/Inne
Dni Wojciecha Olejniczaka na stanowisku szefa klubu Lewica są już policzone - to coraz częstsze głosy w obozie nowego przewodniczącego partii Grzegorza Napieralskiego. Nie wszystkim bowiem spodobała się nadzwyczajna aktywność Olejniczaka pod nieobecność szefa, gdy ten wyjechał na wakacje parlamentarne.

Po przegranym czerwcowym kongresie SLD, w którym Olejniczak stracił stanowisko, w mediach wprawdzie się pojawiał, ale już nie tak często, jak kiedyś. Zdarzało się, że odmawiał też dziennikarzom komentarzy. Nie było go również, kiedy ważyły się losy jednej z istotniejszych dla SLD spraw - ustawy medialnej. Kiedy posłowie głosowali prezydenckie weto, Olejniczak opalał się już w Turcji.

Prym wiódł za to nowy przywódca Grzegorz Napieralski. Ale do czasu. Wystarczyło, że w sierpniu wyjechał na wakacje, a dziennikarze zaczęli wtedy otrzymywać SMS-y z biura prasowego SLD: Wojciech Olejniczak będzie komentował sprawy bieżące w Sejmie przy tzw. stoliku dziennikarskim.

"Olejniczak wypowiada się ostatnio na każdy temat, jak kiedyś Józef Oleksy" - śmieje się jeden z polityków Sojuszu. Zarówno on, jak i pozostali nasi rozmówcy wolą wypowiadać sie anonimowo. "Jeśli ktoś biegnie do każdego mikrofonu i raz się wypowiada na temat ulubionego psa, a zaraz potem na temat Gruzji, to sam się dewaluuje" - mówi o Olejniczaku inny polityk SLD.

Kolejny nasz rozmówca dodaje: "Trafił po prostu na dobry okres. Była choćby sprawy tarczy antyrakietowej czy wojny w Gruzji, a czołowi politycy, m.in. Jerzy Szmajdziński, Janusz Zemke czy Jolanta Szymanek-Deresz, wyjechali wtedy na urlop". Podkreśla jednak, że pracowitość Olejniczaka nie była przypadkowa: "Chciał coś ugrać. Został sam na polu bitwy i wykorzystywał swoje pięć minut".

Ale czy szef klubu nie ma prawa reprezentować przewodniczącego partii pod jego nieobecność i wypowiadać się w mediach? "Ma" - mówią zgodnie politycy SLD. Ale zastrzegają: pod warunkiem że w mediach pojawia się nie za często i w porozumieniu z Napieralskim. "Bo on swoich wypowiedzi w ogóle z przewodniczącym nie konsultuje! A ich współpraca inaczej miała wyglądać" - mówi polityk z obozu Napieralskiego.

Jak? "Przegrał wybory na szefa partii. Więc teraz powinien na jakiś czas usunąć się w cień, by dać się pokazać nowemu przewodniczącemu" - mówi jeden z naszych rozmówców. Ale zastrzega: "Nie chodzi o to, by Olejniczaka autować. Ale on powinien znać swoje miejsce w szeregu".

W obozie Napieralskiego coraz częściej słychać nawet głosy o odwołaniu Olejniczaka ze stanowiska szefa klubu i wysłaniu go do Parlamentu Europejskiego. Nasi rozmówcy przypominają, że pierwsza próba miała miejsce w czerwcu. Wtedy się nie udało. Ale wyrok już zapadł. "Napieralski musi zyskać przewagę w klubie. Wtedy odwoła Wojtka" - mówi jeden z posłów Sojuszu.

Sam Olejniczak bagatelizuje te doniesienia. "To tylko plotki" – mówi tylko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj