Awans na podporucznika, przyznanie medalu generałowi Jaruzelskiemu, krytyka kardynała Stanisława Dziwisza, podejrzenie ustawiania przetargu - to ostatnie wpadki szefa Kancelarii Prezydenta, Andrzeja Urbańskiego.
O Urbańskim było głośno, gdy został podporucznikiem. Po szkoleniu wojskowym na studiach był podchorążym. Nagle w tym roku dostał awans oficerski. Co zrobił, by
zasłużyć sobie na ten stopień? Nic. Nie walczył przecież ostatnio, nie brał udziału w ćwiczeniach.
Ledwie afera przyschła, a o Urbańskim znowu zrobiło się głośno. Pod koniec marca jego podwładni podsunęli prezydentowi Kaczyńskiemu wniosek o odznaczenie gen. Jaruzelskiego Krzyżem Zesłańców Syberyjskich. Rozpętała się burza. Prezydent tłumaczył, że dostał całą listę do podpisu i jej nie czytał. Szukano winnych. Wreszcie Urbański przyznał, że do pomyłki doszło w jego urzędzie.
Marzec i znów pech! Minister naraził się też kardynałowi Dziwiszowi. Na wiosnę PiS rozważał przedterminowe wybory. Metropolita krakowski powiedział, że jeśli wybory będą w maju, to papież do Polski nie przyjedzie. Urbański powiedział wtedy, że "jeden kardynał nie będzie decydował o politycznej przyszłości Polski". Później, co prawda, przeprosił, ale niesmak pozostał.
To jednak nie koniec marcowych kłopotów ministra. Prokuratura wszczęła śledztwo, które ma ustalić czy przetarg z 2005 r. na wagony dla warszawskiej Szybkiej Kolei Miejskiej nie był ustawiony. Wygrała go firma z Nowego Sącza. Jej właściciel jest starym kumplem Urbańskiego, który wtedy był jeszcze wiceprezydentem Warszawy odpowiedzialnym właśnie za komunikację miejską.
Ledwie afera przyschła, a o Urbańskim znowu zrobiło się głośno. Pod koniec marca jego podwładni podsunęli prezydentowi Kaczyńskiemu wniosek o odznaczenie gen. Jaruzelskiego Krzyżem Zesłańców Syberyjskich. Rozpętała się burza. Prezydent tłumaczył, że dostał całą listę do podpisu i jej nie czytał. Szukano winnych. Wreszcie Urbański przyznał, że do pomyłki doszło w jego urzędzie.
Marzec i znów pech! Minister naraził się też kardynałowi Dziwiszowi. Na wiosnę PiS rozważał przedterminowe wybory. Metropolita krakowski powiedział, że jeśli wybory będą w maju, to papież do Polski nie przyjedzie. Urbański powiedział wtedy, że "jeden kardynał nie będzie decydował o politycznej przyszłości Polski". Później, co prawda, przeprosił, ale niesmak pozostał.
To jednak nie koniec marcowych kłopotów ministra. Prokuratura wszczęła śledztwo, które ma ustalić czy przetarg z 2005 r. na wagony dla warszawskiej Szybkiej Kolei Miejskiej nie był ustawiony. Wygrała go firma z Nowego Sącza. Jej właściciel jest starym kumplem Urbańskiego, który wtedy był jeszcze wiceprezydentem Warszawy odpowiedzialnym właśnie za komunikację miejską.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|