"Zostałem dziś zatrzymany na ponad trzy godziny na lotnisku w Londynie, ponieważ Brytyjczycy bali się, że będę przemawiał na jakimś spotkaniu politycznym, na które nawet się nie wybierałem" - przekazał Sławomir Mentzen we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Mentzen: Wielka Brytania to państwo totalitarne
Współprzewodniczący Konfederacji napisał, że do Londynu przyjechał prywatnie z żoną i dziećmi. "To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, że mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć" - przekazał poseł. "Wielka Brytania jest państwem totalitarnym. Prawdopodobnie, gdybym miał w planach jakieś publiczne spotkanie, nie wpuściliby mnie. Ktoś uznał, że prewencyjnie należy odmówić mi wjazdu do kraju, bo możliwe, że powiem coś, czego nie powinno się tu mówić" - przekazał Sławomir Mentzen. Poseł podkreślił, że nie jest pierwszym Polakiem, który ze względu na swoje poglądy miał kłopoty w Wielkiej Brytanii. "Kilka lat temu problemy z wjazdem mieli przecież Rafał Ziemkiewicz i Janusz Korwin-Mikke" - zaznaczył polityk.
Mentzen o prewencyjnej cenzurze politycznej w Wielkiej Brytanii
"W połowie trzeciej godziny pilnujący mnie strażnicy zaczęli mnie dopytywać, kim ja jestem i skąd przyleciałem, skoro mnie tu tyle trzymają. Nie mogli uwierzyć, że jestem tylko politykiem z Polski. Nietypowe było nie tylko to, że siedziałem tam tak długo, ale też to, że byłem jedynym zatrzymanym w tym czasie Europejczykiem" - przekazał Mentzen. Po trzech godzinach politykowi został zwrócony paszport i został on wypuszczony. "Mają tu prewencyjną cenzurę polityczną. Ale tylko niektóre poglądy są cenzurowane" - skomentował.
Prezydencki minister "zwróci uwagę Brytyjczykom"
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz poinformował, że zwróci uwagę "stronie brytyjskiej" na nieadekwatność środków podjętych w piątek wobec Sławomira Mentzena. Podkreślił, że nie musi się zgadzać z Mentzenem w każdej sprawie, ale lider Konfederacji "jest obywatelem RP, ma pełnię praw, w tym prawo do swoich opinii". "I nie ma zgody na traktowanie tak człowieka, tylko ze względu na jego poglądy"” - podkreślił szef BPM. "W zakresie swoich kompetencji i w zgodzie z moim przekonaniem, zwrócę uwagę stronie brytyjskiej na nieadekwatność takich środków i fakt, że sytuacje takie nie wpływają korzystnie na wizerunek naszego sojusznika w oczach Polaków" - zadeklarował Przydacz.