Jak informuje RMF FM, były asystent posła PiS Marcina Horały miał usłyszeć zarzuty z artykułu 202 Kodeksu karnego § 3, dotyczącego "rozpowszechniania, produkcji, utrwalania lub posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletniego". Grozi za to od 2 do 15 lat więzienia.
Podejrzany nie przyznaje się
Podejrzany nie przyznał się do zarzutów. Z informacji, które zdobył dziennikarz RMF FM, wynika, że podczas przeszukania były asystent Horały informował policjantów o tym, że zna wpływowych ludzi. Prokuratura zastosowała wobec niego policyjny dozór, a także poręczenie majątkowe w kwocie 100 tysięcy złotych. Śledczy zaznaczają, że wciąż analizują zawartość nośników danych zabezpieczonych u tego mężczyzny.
Co na to poseł Horała?
Poseł PiS Marcin Horała przyznał, że o policyjnej akcji wobec swojego byłego współpracownika dowiedział się od reportera RMF FM. Przekazał, że od dawna się z nim nie kontaktował. "Generalnie jakoś tam luźno się znamy. Gdzieś tam rok czy półtora roku temu jakąś kawę wypiliśmy, na zasadzie co tam słychać" - powiedział Horała dziennikarzowi RMF FM. Zastrzegł, że teraz nie utrzymuje z żadnych kontaktów ze swoim byłym asystentem.