Janusz Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich, sprawdzi, dlaczego była minister finansów Zyta Gilowska nie mogła zajrzeć do swoich akt w Instytucie Pamięci Narodowej. Wiadomo już, że w sprawie Gilowskiej wypowie się Sąd Lustracyjny.
Rzecznik Interesu Publicznego nie pozwolił Gilowskiej sprawdzić, co mieli na nią esbecy. Janusz Kochanowski twierdzi, że była wicepremier ma prawo sprawdzić swoją
teczkę. Teraz chce, by jego ludzie zbadali tę sprawę.
Jednocześnie zapowiedział, że będzie dążył do tego, by lustracja dla każdego oskarżonego o współpracę z komunistyczną bezpieką trwała jak najkrócej.
Głos w sprawie Zyty Gilowskiej zabrał też premier. "Powinien zająć się tym Sąd Lustracyjny. Gdyby stało się inaczej, byłaby to decyzja krzywdząca i niesprawiedliwa" - powiedział.
Rzecznik Interesu Publicznego wystąpił do Sądu Lustracyjnego o sprawdzenie, czy Zyta Gilowska zataiła swoją współpracę ze służbami PRL. Sąd zbierze się w czwartek 29 czerwca i podejmie decyzję, czy będzie zajmował się tą sprawą.
Jednocześnie zapowiedział, że będzie dążył do tego, by lustracja dla każdego oskarżonego o współpracę z komunistyczną bezpieką trwała jak najkrócej.
Głos w sprawie Zyty Gilowskiej zabrał też premier. "Powinien zająć się tym Sąd Lustracyjny. Gdyby stało się inaczej, byłaby to decyzja krzywdząca i niesprawiedliwa" - powiedział.
Rzecznik Interesu Publicznego wystąpił do Sądu Lustracyjnego o sprawdzenie, czy Zyta Gilowska zataiła swoją współpracę ze służbami PRL. Sąd zbierze się w czwartek 29 czerwca i podejmie decyzję, czy będzie zajmował się tą sprawą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|