Niemcy nie przeproszą za nazwanie naszego prezydenta kartoflem! "Przecież on wygląda jak bulwa!" - mówi bezczelnie dziennikowi.pl redaktor naczelna "Tageszeitung". Jej gazeta wydrukowała tekst ośmieszający Lecha Kaczyńskiego i jego brata Jarosława. Wywołało to w Polsce prawdziwą burzę - Kancelaria Prezydenta zażądała reakcji Berlina. Premier Marcinkiewicz mówi dosadnie: to obrzydliwe draństwo i niegodziwość. Ale niemiecki rząd bagatelizuje sprawę...
"Władze polskie nie rozumieją zasad demokracji i wolnej prasy. To była tylko satyra" - drwi w rozmowie z dziennikiem.pl Bascha Mika, redaktor naczelna "Tageszeitung".
Dla niej nie ma żadnego problemu. Tekst, w którym Lecha Kaczyńskiego porównują do kartofla, to tylko satyra, opublikowana na stronie, na której nabijają się ze wszystkiego i wszystkich.
Dlatego Niemcy nie mają najmniejszego zamiaru przepraszać naszych władz i dziwią się ostrej reakcji polskiego rządu. Niemieckie MSZ nie zajmie stanowiska w tej sprawie, mimo że oburzony premier Marcinkiewicz nazwał artykuł draństwem. Ale Niemcy nie boją się konsekwencji, nawet jeśli sprawa skończyłaby się kryzysem dyplomatycznym. "Gdybym miała znowu zdecydować, czy puszczamy ten tekst do druku, ukazałby się jeszcze raz" - obstaje przy swoim Mika.
A dlaczego porównali naszego prezydenta do kartofla? "No cóż, on wygląda jak bulwa" - cały czas drwi naczelna. Czy byłoby jej do śmiechu, gdyby Polacy urządzili sobie takie żarty z niemieckich władz? "Gdyby tekst był dobry, sami byśmy go wydrukowali. Na pewno nasz rząd by tak ostro nie reagował" - zapewnia Mika.
Dlatego Niemcy nie mają najmniejszego zamiaru przepraszać naszych władz i dziwią się ostrej reakcji polskiego rządu. Niemieckie MSZ nie zajmie stanowiska w tej sprawie, mimo że oburzony premier Marcinkiewicz nazwał artykuł draństwem. Ale Niemcy nie boją się konsekwencji, nawet jeśli sprawa skończyłaby się kryzysem dyplomatycznym. "Gdybym miała znowu zdecydować, czy puszczamy ten tekst do druku, ukazałby się jeszcze raz" - obstaje przy swoim Mika.
A dlaczego porównali naszego prezydenta do kartofla? "No cóż, on wygląda jak bulwa" - cały czas drwi naczelna. Czy byłoby jej do śmiechu, gdyby Polacy urządzili sobie takie żarty z niemieckich władz? "Gdyby tekst był dobry, sami byśmy go wydrukowali. Na pewno nasz rząd by tak ostro nie reagował" - zapewnia Mika.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|