"Razem ze mną do dymisji podaje się cała Rada Ministrów" - zapowiedział premier Marcinkiewicz. Ale już wiadomo, że Jarosław Kaczyński nie zamierza pozbywać się wszystkich ministrów.

Na pewno wyleci Paweł Wojciechowski, "kilkudniowy" szef resortu finansów. Wszedł na miejsce Zyty Gilowskiej, ale prezes PiS od początku kręcił nosem na tę nominację. Marcinkiewicz nie skonsultował powołania nowego ministra finansów z władzami partii i dlatego, jak mówi się w sejmowych kuluarach, stracił stanowisko.

Nowego szefa finansów poznamy w niedzielę. I bardzo możliwe, że będzie to... Zyta Gilowska! Kaczyński na pewno zaprosi ją do rządu. Do tej pory Gilowska, uwikłana w aferę dotyczącą jej rzekomej współpracy z SB, konsekwentnie odmawiała Marcinkiewiczowi, który też chciał jej powrotu do polityki. Czy odmówi Kaczyńskiemu, okaże się w niedzielę. Jeśli wróci, to na podobnych warunkach, jak w gabinecie Marcinkiewicza. Czyli na stołek wicepremiera i szefa finansów.

Najciekawszym kandydatem na stanowisko wicepremiera, na razie nieoficjalnym, jest poseł Przemysław Gosiewski. Do tej pory szefował klubowi sejmowemu PiS. Miałby też objąć resort obrony narodowej. Czyżby minister Radek Sikorski źle szefował naszej armii?

Inna z kuluarowych plotek mówi, że Jarosław Kaczyński wymieni ministra zdrowia. Zbigniew Religa, już od wyborów prezydenckich mocno kojarzony z PO, będzie musiał odejść. Podobnie jak premier Marcinkiewicz, Religa był "łącznikiem" między PiS a Platformą. Gdy runęły plany o wspólnym rządzie, stało się jasne, że odejście Religi jest tylko kwestią czasu. Nieważne, że ostudził ostatnie protesty lekarzy. Czas na zmiany.

Nowym ministrem zdrowia w tej sytuacji zostanie Bolesław Piecha, PiS-owski wiceminister. Nie jest tajemnicą, że obaj panowie nie przepadają za sobą. Piecha wreszcie będzie mógł samodzielnie pokierować resortem, bez oglądania się na pomysły Religi.