Dziennik Gazeta Prawana logo

Opozycja: dymisja premiera to kara za nielojalność

12 października 2007, 13:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Politycy opozycji nie mają wątpliwości. Stołek prezydenta Warszawy dla Kazimierza Marcinkiewicza to kara za jego nielojalność wobec Jarosława Kaczyńskiego. A dla szefa PiS możliwość zachowania kontroli także nad stolicą. "To instrumentalne traktowanie Marcinkiewicza" - powiedziała dziennikowi.pl najgroźniejsza przeciwniczka byłego premiera w walce o prezydenturę w stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Twierdzi jednak, że nie boi się konkurencji ze strony Marcinkiewicza w rywalizacji o Warszawę.
"Teraz panowie będą chcieli pokazać swoją siłę. Nie sądzę jednak, by warszawiacy im uwierzyli" - przewiduje Gronkiewicz-Waltz. Ale podkreśla, że traktuje Marcinkiewicza jak najbardziej serio. "Każdego przeciwnika trzeba darzyć szacunkiem" - powiedziała dziennikowi.pl.

Zgadza się z nią jej patron i szef PO Donald Tusk. Jego zdaniem, propozycja złożona Marcinkiewiczowi była "propozycją nie do odrzucenia". "Bracia Kaczyńscy nie znoszą w swoim otoczeniu ludzi samodzielnych. Prędzej czy później każdy, kto w ich otoczeniu chce wybić się na niepodległość, płaci karę" - uznał Tusk. I dodał, że nie sądzi, by warszawiacy z dumą przyjęli kandydata na ich prezydenta, który zostaje nim za karę.

Jeszcze dosadniej rekomendację Marcinkiewicza na prezydenta Warszawy skomentował Jan Rokita. "Nie ma żadnego powodu, dla którego polityk z Gorzowa, który ze stolicą ma tyle wspólnego, że w niej urzędował pół roku, miałby zostać prezydentem tego miasta" - komentuje. I porównuje dzisiejsze wydarzenia do sprawy Albina Siwaka, członka najwyższych władz PZPR w latach 80-tych. "Kiedy stracił zaufanie Biura Politycznego, został odesłany na ambasadora w Libii" - powiedział Rokita, podkreślając, że "Warszawa nie może być traktowana jako nagroda pocieszenia dla kogokolwiek". "Współczuję Marcinkiewiczowi i go szanuję. Nie dlatego, że mam przesadne zdanie o jego rządzie, ale dlatego, że został potraktowany jak zabawka w ręku obojga rozkapryszonych braci" - dodał poseł PO.

"To jest po prostu niepoważne!" - mówi dziennikowi.pl Wojciech Olejniczak z SLD. "Premier dostał wotum nieufności od swoich kolegów tylko po to, by siedział cicho i nie protestował. Jeśli premier odchodzi z urzędu za karę, potem daje mu się pozycję komisarza miasta, a następnie możliwość kandydowania na jego prezydenta, choćby to nawet była stolica, to ja się pytam, jak ma ta stolica funkcjonować?! To będzie taka urzędowa zapchajdziura. Oczywiście ze stratą dla miasta" - mówi wprost Olejniczak.

Tylko Jarosław Kaczyński jest optymistą. "Mam stuprocentową pewność, że w listopadzie Kazimierz Marcinkiewicz będzie prezydentem Warszawy" - powiedział kandydat na nowego premiera po Radzie Politycznej PiS.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj