Platforma zarzeka się, że nie planuje dywersji, ale rzuca łakome spojrzenia w stronę już prawie byłego premiera. Żeby zachęcić Marcinkiewicza do zdecydowanego działania może nawet zaproponować mu... objęcie urzędu premiera, ale w rządzie utworzonym już przez PO - dowiedziało się nieoficjalnie "Życie Warszawy". Mało to prawdopodobne, bo aż tylu ludzi, żeby razem z PO osiągnąć wymarzoną liczbę 231 posłów Marcinkiewicz raczej za sobą z PiS nie pociągnie. Chociaż?

W każdym razie jeden z liderów Platformy Jan Rokita nie ukrywa, że widzi możliwość podziału w PiS. W przeszłości nie wykluczał bliższych związków z premierem, który przecież formując rząd już paru polityków - wtedy PO - podkupił.