Według Marka Suskiego, nagranie badania miało być wykorzystane w programie "Teraz my", w którym ujawniono taśmy ze spotkania Beger z Lipińskim. Ale nie zostało, bo pytany o korupcję, odpowiedział przecząco. I wykrywacz potwierdził, że mówi prawdę.
Poseł ujawnił, że osoba, która umawiała go do tego programu, po dwóch godzinach poinformowała go, że nagranie to, być może, zostanie wykorzystane, ale w innym terminie.
Zdaniem Suskiego, zatajony został w ten sposób bardzo ważny dowód, że posłowie PiS nie korumpowali posłów Samoobrony. "Przemilczenie tego dowodu w programie szkalującym PiS dowodzi,
że to badanie wariografem nie zgadzało się z tezą, jaką trzeba było przedstawić" - oświadczył poseł Suski.
I zarzucił telewizji TVN współdziałanie z funkcjonariuszami PRL-owskich służb specjalnych.
Tomasz Sekielski z programu "Teraz my" przyznał, że badanie nagrano, ale go celowo nie wyemitowano, bo była to tylko "zabawa z grupą posłów" na wariografie, a nie poważny materiał dziennikarski. Sekielski zapewnił, że nagranie z posłem Suskim i czworgiem innych posłów, którzy też badali się na wykrywaczu kłamstw, zostanie wyemitowane za tydzień.