Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomasz Sekielski: Zmowy nie było

12 października 2007, 13:42
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Tomasz Sekielski nie boi się oskarżeń "bulteriera" PiS, Jacka Kurskiego. Twierdzi, że tylko fotografuje polskie życie polityczne, a nie wykonuje polecenia Platformy Obywatelskiej.
Eliza Olczyk: Czy dziennikarze TVN byli w zmowie z Platformą Obywatelską, gdy zakładali podsłuch i ukryte kamery w pokoju Renaty Beger, aby nagrać jej rozmowy z politykami PiS? Tak sugeruje poseł Jacek Kurski, mówiąc, że w przeciwnym razie nie byłoby we wtorek w nocy w Sejmie wszystkich liderów PO w komplecie.
Tomasz Sekielski: A czy byliśmy w zmowie z Jackiem Kurskim, gdy w naszym programie ogłosił nieprawdziwe, jak się później okazało, rewelacje na temat finansowania przez PZU billboardów Donalda Tuska? Ani wtedy, ani teraz z nikim nie byliśmy w zmowie. Kategorycznie zaprzeczam, jakobyśmy informowali jakiegokolwiek polityka o naszej akcji i o tym, co będzie w programie. O wszystkim wiedzieli tylko Janusz Maksymiuk i Renata Beger, z którą byliśmy w kontakcie, bo dostarczyliśmy jej kamery, a później odebraliśmy taśmy. Oskarżenia Jacka Kurskiego wcale mnie nie dziwią. To dla niego typowe: opluć, obrzucić błotem, może coś się przyklei, może ktoś uwierzy.

To jak wytłumaczycie fakt, że wszyscy liderzy Platformy Obywatelskiej z całego kraju niespodziewanie byli w Warszawie we wtorkowy wieczór, choć Sejm nie obradował?
Jak dowiedziałem się wczoraj, tamtego dnia zebrał się zarząd Platformy Obywatelskiej, który zatwierdzał listy wyborcze do samorządów. Bronisław Komorowski, którego zaprosiliśmy do programu, zastrzegał się, że może mieć problem z dotarciem do studia, bo akurat obradują władze partii. Ale ja się tym nie interesowałem. Zresztą skoro to był wielki spisek, dlaczego Samoobrona nie zwołała konferencji, przecież oni o wszystkim wiedzieli. Jacek Kurski powinien ograniczyć literaturę science fiction, za to bardziej opierać się na faktach.

Dlaczego zdecydowaliście się na filmowanie prywatnych rozmów ukrytą kamerą? To kontrowersyjne metody zdobywania informacji.
Nie widzę w tym nic złego. Jeżeli od wielu dni słyszę, że w Sejmie korumpuje się posłów, to chcę wiedzieć, czy tak jest naprawdę. Na dodatek jedna strona twierdzi, że była przekupywana, a druga utrzymuje, iż nic takiego nie ma miejsca. Że składane są wyłącznie propozycje poparcia świetnego rządu oraz doskonałego programu i nikt nikomu niczego nie obiecuje. Żadnych stanowisk ani innych rzeczy.
Dziennikarze są od sprawdzania informacji. Uznaliśmy, że jedyną skuteczną metodą dojścia do prawdy będzie ukryte nagranie spotkania. Dlatego zwróciliśmy się do Samoobrony, żeby nam to umożliwiła. Przecież nie wiedzieliśmy, co nagramy. Gdyby pan Adam Lipiński postąpił zgodnie z zasadami etycznymi głoszonymi przez PiS i wyszedł z pokoju, to przecież nie byłoby sprawy. Wyemitowalibyśmy nagranie, jak pan Lipiński nie godzi się na warunki pani Beger. I wtedy wszyscy by zobaczyli, że PiS jest czysty.

Ale zdawaliście sobie sprawę z tego, jaki efekt wywoła wasz materiał. Że może osłabić pozycję rządu. Czy dziennikarze powinni kreować rzeczywistość i wpływać na bieg wydarzeń?
My nie kreujemy polityki, tylko pokazujemy, jak ona naprawdę wygląda. To jest po prostu fotografia, choć dla PiS wstydliwa. Fakt, że jeden z bohaterów zdjęcia nie wie, iż jest ono robione, można oceniać różnie. Ale nie można nam zarzucić kreowania polityki. Gdyby politycy PiS zachowywali się inaczej, rząd nie miałby żadnego problemu. To nie jest wina dziennikarzy, że partyjni koledzy pana Kurskiego składali takie propozycje i deklaracje, jakie składali.

Zdaniem Kurskiego dziennikarze, relacjonując całą sprawę, uciekają się do manipulacji. Podkreślają na przykład, że Beger chciała dostać stanowisko sekretarza stanu, a już pomijają milczeniem fakt, że premier się na to nie zgodził.
To insynuacje. Ale ja się nie boję PiS-owskiego bulteriera. Mój kolega ma bulterierkę i ona na mój widok mdleje. W naszym programie pokazaliśmy wszystko. Pierwsze nagranie, gdy Adam Lipiński przyszedł w piątek w ubiegłym tygodniu do Renaty Beger i obiecał załatwić jej stanowisko sekretarza stanu. Po czym pokazaliśmy kolejne nagranie, gdy Lipiński mówi: „Pan premier na razie się nie zgadza.

Jednak nie tylko Jacek Kurski, ale całe PiS uważa aferę taśmową za megakreację.
Gdy PiS obejmował rządy, miało być inaczej. Bez targów politycznych, bez handlowania stanowiskami, bez rozdawnictwa, bez przekupywania. A jest, jak było. I nasze nagrania to pokazały. Nie używam wielkich słów, nie mówię o łamaniu prawa, ale to, co zobaczyliśmy, to po prostu ordynarny, polityczny handel. Politycy, którzy mówią na okrągło o wielkiej odnowie moralnej, powinni inaczej prowadzić negocjacje. I to jest ich największy problem. Bo czarno na białym, na taśmach, zostało zarejestrowane, jak wygląda polityka w wydaniu tych, którzy bez przerwy głoszą odnowę moralną.

Politycy PiS mówią o zamachu stanu. Przypominają wydarzenia z czerwca 1992 r. i przekonują, że teraz mamy do czynienia z taką samą sytuacją.
PiS przyjęło następującą taktykę: nie będziemy tłumaczyć się z tego, co wygląda źle, przechodzimy do ataku. Będziemy mówić o roku 1992, o wielkim zamachu. Dlaczego nie mówią o tym, co jest na taśmach? Sami wymyśliliśmy to nagranie z Andrzejem Morozowskim. Nikt nas nie inspirował. Jeżeli powstanie komisja śledcza w tej sprawie i zechce nas wezwać, to z całą pewnością się stawimy i przedstawimy wszystko, czego posłowie zażądają. Nie mamy nic do ukrycia. Oskarżenia PiS nam ubliżają. Jeżeli tak ma wyglądać odnowa moralna, to PiS samo wystawia sobie świadectwo.

Liderzy PiS mówią, że kulisy polityki są obrzydliwe, tak jak proces robienia kiełbasy. Kto to zobaczył, już nigdy nie weźmie kiełbasy do ust. Dlatego się tego nie pokazuje.
Kiedyś mój ojciec przed świętami robił białą kiełbasę. I nie było to specjalnie obrzydliwe. Z apetytem ją potem zjadłem. Za to polityka w wydaniu PiS staje się coraz bardziej niezjadliwa.

Tomasz Sekielski jest dziennikarzem TVN, współautorem programu „Teraz my
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj