Jeśli tak się stanie, rozmowy z ludowcami w sprawie rządu mogą ruszyć z kopyta. Po ujawnieniu nagrań rozmów prezes Stronnictwa Waldemar Pawlak natychmiast oświadczył, że do czasu wyjaśnienia sprawy nie zamierza więcej spotykać się z liderami PiS. Kilka dni później zażądał dodatkowo od premiera wyciągnięcia konsekwencji wobec ministrów oskarżonych przez opozycję o korupcję polityczną - Mojzesowicza i Adama Lipińskiego.
"Rozpoczęcie rozmów jest możliwe, jak tych dwóch panów nie będzie w rządzie. Nas nie obchodzi, czy premier ich odwoła, czy sami podadzą się do dymisji. Nie wyobrażamy sobie popierania rządu Kaczyńskiego, czy ewentualnie powstania koalicji, jeżeli ci ministrowie zostaną w rządzie, jak gdyby nigdy nic" - uważa Stanisław Żelichowski, członek władz PSL.
Wydaje się, że PiS nie zamierza poświęcać ewentualnej koalicji z PSL za Mojzesowicza, który był im potrzebny za czasów koalicji z Samoobroną. Mojzesowicz to dawny działacz partii Leppera, ostro z nim skłócony. Do kancelarii premiera przyszedł, gdy Lepper wymusił na nim rezygnację z funkcji szefa sejmowej komisji rolnictwa. Teraz jego odejście z rządu jest raczej przesądzone.
Według Gosiewskiego, jeżeli Mojzesowicz poda się do dymisji, premier nie będzie przekonywać go do zmiany zdania. "Skoro ktoś chce sam odejść z rządu, to trudno kogoś takiego siłą przytrzymywać" - mówi polityk PiS. Według niego wszystko powinno się wyjaśnić w tym tygodniu.