Do dymisji Macierewicza doprowadził Radosław Sikorski, który od dawna był w konflikcie ze swoim zastępcą. Wczoraj Sikorski miał zagrozić premierowi rezygnacją ze stanowiska, jeżeli
Macierewicz nadal będzie jego zastępcą. Szef MON liczył też, że uda mu się wprowadzić na szefa kontrwywiadu własnego kandydata. Na to jednak nie zgodził się premier Jarosław Kaczyński.
Stanęło na tym, że Macierewicz przestanie być zastępcą Sikorskiego, ale będzie kierował kontrwywiadem wojskowym.
Wczoraj po raz kolejny pojawiły się pogłoski o możliwej dymisji ministra. Lotem błyskawicy obiegły one media, gdy Sikorski był na spotkaniu z szefem rządu. Przez kilkanaście minut nie było
wiadomo, czy dojdzie do wymiany ministra obrony. Po spotkaniu Sikorski nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Uspokajający komunikat wydał rzecznik rządu Jan Dziedziczak. Według niego, o
dymisji Sikorskiego nie ma mowy.
Wczoraj sejmowa komisja ds. służb specjalnych negatywnie zaopiniowała kandydaturę Macierewicza na szefa kontrwywiadu wojskowego i kandydaturę Witolda Marczuka, który ma kierować wywiadem
wojskowym. Ale negatywna opinia komisji nie jest wiążąca dla premiera.