Zamiast solidarnego państwa mamy źle pojętą solidarność urzędników. Z pieniędzy podatników przyznają sobie gigantyczne nagrody. W tym czasie obywatele stoją w długich kolejkach, by załatwić najdrobniejsze sprawy - pisze "Fakt".
Wysocy urzędnicy rządowi i ministerialni oraz rzesza ich pomocników, siedzących za biurkami w najważniejszych instytucjach państwowych, zgarnęli nagrody na sumę ponad 40 mlionów złotych.
Rekordzistą jest ZUS, który na premie przyznał 20 milionów złotych. "Jak to możliwe, że urzędnicy z tak źle funkcjonującej instytucji jak ZUS czy KRUS, są nagradzani" - oburza się poseł Janusz Szylo (PO).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|