Lipiński wyjawia DZIENNIKOWI, że do dziś nie widział nagrań z pokoju hotelowego, których był jednym z bohaterów. "Na szczęście nie mam TVN-u" - mówi. "Komentowałem coś, czego nie widziałem, a moje wrażenie z tych rozmów było zupełnie inne" - opowiada teraz.
Polityk PiS przyznaje, że po ujawnieniu nagrań jego życie się zmieniło. "Zawsze ceniłem swoją anonimowość, a teraz nie dość, że jestem rozpoznawany, to jeszcze jestem rozpoznawany w tym kontekście jako ten facet, co negocjował z Begerową" - tłumaczy, przyznając, że chce o tym doświadczeniu zapomnieć. Wyjaśnia, że nie był przygotowany na żadne negocjacje.
Lipiński opowiada jednak nie tylko o feralnej dla niego rozmowie, ale i o tym, jak trafił do polityki. I o życiu w PRL-owskiej Legnicy pełnej sowieckich żołnierzy oraz o... żonie, którą poznał we Wrocławiu - "podobno najładniejszej dziewczynie we wrocławskiej opozycji. Oczywiście że podzielam tę opinię. Bardzo mi miło."