DZIENNIK dotarł do wstępnych założeń tego programu. Ma on działać tak: resort przygotowuje listę miejsc, które młody Polak odwiedzić powinien, spis trafia do szkół i to właśnie z niego nauczyciel ma wybrać miejscowość, do której zabierze uczniów. Na liście znajdą się m.in. Kraków, Częstochowa, Oświęcim czy Gdańsk. Giertych chciałby też Lwów i Wilno. Na miejscu wycieczkę ma oprowadzać wykwalifikowany przewodnik pedagog, którego wykształci Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli. MEN pokryje część kosztów związanych z wyjazdem. W sumie wyda na to 20 mln zł.
Historyk, profesor Wojciech Roszkowski nie ma wątpliwości, że proponowana przez ministra edukacji trasa to niezbędne minimum, z którym każdy Polak powinien się zapoznać. "Bardzo dobrze, że taki program powstał, ale nie wystarczy być w tym miejscu, tu potrzebni są przewodnicy, którzy potrafią zainteresować młodzież historią" - mówi DZIENNIKOWI Roszkowski.
Także opozycja, która z reguły nie zostawia suchej nitki na pomysłach Giertycha, tym razem popiera plan ministra edukacji. "Jestem zwolenniczką prowadzenia lekcji historii w miejscach, gdzie ona powstawała. Chciałabym tylko, aby to nauczyciele decydowali, dokąd zabiorą uczniów, a nie robił tego za nich minister" - mówi posłanka PO Krystyna Szumilas, przewodnicząca sejmowej komisji ds. edukacji.
Giertych nie ukrywa, że chciałby, aby przygotowany przez niego program wychowania patriotycznego rozwinął się tak samo jak ten, który od lat prowadzi rząd izraelski. Od połowy lat 80. do
Polski i Czech przyjeżdża corocznie ok. 20 tys. młodych Izraelczyków, którzy odwiedzają ośrodki żydowskie i miejsca związane z martyrologią tego narodu - pisze DZIENNIK.