Zbigniew Religa uruchomił antykorupcyjną infolinię dla pacjentów - informuje DZIENNIK. Jednak pomysł ministra ma wielu krytyków, którzy nie wróżą mu sukcesu. Potrzebne są zmiany w prawie – twierdzi opozycja i eksperci.
Minister zdrowia zachęca wszystkich pacjentów, którzy wręczyli kopertę, by to zgłosili pod specjalny numer telefonu. "Ta infolinia to błazenada. Przypomina
mi walkę peerelowskich rządów ze spekulantami. Jeszcze tylko brakuje inspekcji robotniczo-chłopskich, które będą chodzić po gabinetach" - kpi z pomysłu szef Ogólnopolskiego
Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel. Jego zdaniem uruchomienie infolinii to gra pozorów. "Tylko urynkowienie usług medycznych może zlikwidować korupcję" - mówi
Bukiel, gorący zwolennik dopłacania przez pacjentów do leczenia.
Także opozycja powątpiewa w skuteczność ministerialnych pomysłów. "Akcja może odnieść sukces, jeśli Ministerstwo Zdrowia wraz z doświadczonymi w tej dziedzinie prokuraturami i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym zajmie się tymi zgłoszeniami i będzie na przykład wręczać <łapówki kontrolowane>" - ocenia posłanka PO Elżbieta Radziszewska. Jeśli wspólnych działań nie będzie, to jej zdaniem finał będzie taki, jaki kilka lat temu spotkał podobną inicjatywę Marka Kempskiego, ówczesnego wojewody śląskiego. Jego telefon antykorupcyjny okazał się klapą.
Jednak wiceminister zdrowia Bolesław Piecha odpowiada, że policyjne prowokacje nie są planowane. "Na razie wszystkie zgłoszenia będą rejestrowane i będziemy się im przyglądać. Jeśli jakieś nazwiska lekarzy będą się powtarzać, dopiero wtedy zajmie się nimi prokuratura" - mówi Piecha.
Piecha dodaje, że minister zdrowia nie zamierza pójść w ślady szefa MSWiA Ludwika Dorna, który zaostrzył kary dla policjantów za korupcję. Funkcjonariusze przyłapani na łapówkarstwie tracą prawo do policyjnej emerytury. Radziszewska mówi, że konieczne są zmiany przepisów. "Ministerstwo musi stworzyć jasne kryteria umieszczania leków na liście refundacyjnej, wprowadzić przejrzysty system kolejek pacjentów, a także poprawić zarobki lekarzom, by byli mniej podatni na pokusy i nie musieli łączyć pracy w prywatnej i publicznej służbie zdrowia" - wylicza posłanka Platformy.
Także opozycja powątpiewa w skuteczność ministerialnych pomysłów. "Akcja może odnieść sukces, jeśli Ministerstwo Zdrowia wraz z doświadczonymi w tej dziedzinie prokuraturami i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym zajmie się tymi zgłoszeniami i będzie na przykład wręczać <łapówki kontrolowane>" - ocenia posłanka PO Elżbieta Radziszewska. Jeśli wspólnych działań nie będzie, to jej zdaniem finał będzie taki, jaki kilka lat temu spotkał podobną inicjatywę Marka Kempskiego, ówczesnego wojewody śląskiego. Jego telefon antykorupcyjny okazał się klapą.
Jednak wiceminister zdrowia Bolesław Piecha odpowiada, że policyjne prowokacje nie są planowane. "Na razie wszystkie zgłoszenia będą rejestrowane i będziemy się im przyglądać. Jeśli jakieś nazwiska lekarzy będą się powtarzać, dopiero wtedy zajmie się nimi prokuratura" - mówi Piecha.
Piecha dodaje, że minister zdrowia nie zamierza pójść w ślady szefa MSWiA Ludwika Dorna, który zaostrzył kary dla policjantów za korupcję. Funkcjonariusze przyłapani na łapówkarstwie tracą prawo do policyjnej emerytury. Radziszewska mówi, że konieczne są zmiany przepisów. "Ministerstwo musi stworzyć jasne kryteria umieszczania leków na liście refundacyjnej, wprowadzić przejrzysty system kolejek pacjentów, a także poprawić zarobki lekarzom, by byli mniej podatni na pokusy i nie musieli łączyć pracy w prywatnej i publicznej służbie zdrowia" - wylicza posłanka Platformy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|